Cesarz zwołuje parlament.
Cesarz chciałby po pierwsze przedstawić parlamentarzystom raport w sprawie obrony narodowej. Cesarz zdaje sobie sprawę, że raport wydaje się niewiarygodny dla parlamentarzystów, jednak nie o pogrążenie falangi czy legalizację działań tego wywiadu Cesarzowi chodzi.
Cesarz zdaje sobie sprawę z tego, że problem z falangistami zagraża stabilności całego Cesarstwa. Nie dlatego, że partia falangistyczna jest wroga wobec rządu, tylko z powodu otwartego wypowiedzenia wojny, jaką Falanga wypowiedziała Ostmarkowi. Cesarz rozumie, że naród theutoński jest zawiedziony porażkami w poprzedniej wojnie światowej i pragnie odzyskania swej pozycji, ale czy koniecznie trzeba się uciekać do totalitaryzmu? I do zbrojeń? I do wypowiedzenia wojny innemu państwu w pierwszym roku ery kosmicznej? Cesarz uznał to za przesadne i dlatego zorganizował ów wywiad. Nie po to, by falangę zniszczyć, a Theutonów uciskać, ale po to, by WAS wreszcie nauczyć funkcjonować w normalnym kraju. Spójrzcie na siebie: jesteście przedstawicielami nacji o wielkich tradycjach wojskowych, administracyjnych i filozoficznych. Wasze dawne królestwo prutheńskie było swego czasu symbolem nowoczesności w naszym świecie i obiektem westchnień liberałów theutońskich i ostmarskich, marzących o wspólnym państwie pod waszym sztandarem. Ponieważ wbrew temu, co sądzicie, Ostmarczycy się od Was niewiele różnią. Przez tysiąc z górą lat żyliśmy w jednym państwie, dzieliliśmy wspólne problemy i uznawaliśmy się za członków jednej nacji. Nie mówię tego, by Was wykluczać czy poniżyć. Mówię to do Was dlatego, by Was o czymś uświadomić. Zdaję sobie całkowicie sprawę z tego, że działalność terrańskiego kontrwywiadu wielce zaszkodziła waszej partii i społeczeństwu i miast Was postrzymać przed radykalizacją nastrojów i nauczyć żyć w normalnym kraju, jedynie wzmocniła nastawienie prowojenne. I zdaję sobie sprawę z tego, że nie tędy droga jeśli mamy się nauczyć wspólnie funkcjonować, skoro jesteśmy przedstawicielami jednego gatunku i państwa. Jednak pytanie brzmi: czy widzicie jakąś alternatywę, inną niż - jak to określacie - obalenie dyktatury tego aż tak znienawidzonego przez Was Ostmarku? Cesarz nie może sobie pozwolić na to, by los jednego miliona jego obywateli zawisł na italsku tylko dlatego, że grupa nacjonalistów marzy otwarcie o państwie totalitarnym i u siebie takowe organizuje, otwarcie dążąc do wojny światowej celem spełnienia swoich megalomańskich ambicji. Nie tędy droga. Dlatego Cesarz próbował Was powstrzymać, nie dlatego, że chciał Was i Theutonów skrzywdzić. Tylko dlatego, że w waszych ambicjach widział zagrożenie dla reszty obywateli, jak i Was samych.
Mając jednak na względzie, że jedna ustawa podpisana w pierwszym roku ery kosmicznej i wynikłe z niej działania są raz, że przeciw prawom i wolnościom obywatelskim Theutonów, a dwa, że przeciwskuteczne, Cesarz proponuje inne rozwiązanie: kwestia wywiadu zostanie uregulowana prawnie, a sam wywiad przejdzie pod komendę parlamentu, a nie Cesarz. Cesarz nie chce być despotą dla swoich obywateli i nie chce zwalczać ogniem ognia.
Do tego budżet państwa od tego roku włącznie będzie uchwalany przez parlament, na wniosek Korony.
W zamian i Wy pójdziecie na ustępstwa: zwolnicie wszystkich więźniów politycznych, zniesiecie własne represje i pogodzicie się między sobą i resztą Terran. Do tego międzynarodowa komisja parlamentu (w składzie Frankia, Prythania, Bohmerland i Slavia) przejmie nadzór nad Wami na okres 15 lat, podczas których stopniowo zostaniecie nauczeni życia w demokratycznym państwie: nauczycie się szanować trójpodział władzy, wolności obywatelskie, uszanujecie niezależność sądów i kadencyjność waszego parlamentu, jak i zgodzicie się na jego polipartyjność. Nie po to, by Was upokorzyć, tylko żebyście się w końcu nauczyli żyć z nami w zgodzie. Ani Theutonia, ani Ostmark, ani żaden inny kraj nie będzie miał znaczenia politycznego, jeśli pozostaniemy skłóceni i będziemy się żreć między sobą. Jedyne, co przez to osiągniemy, to spotka nas los dawnego Świętego Cesarstwa Latyńskiego Narodu Theutońskiego: zostaniemy podzieleni między inne mocarstwa, które nie będą dbały o to, czy ktoś Theutonem, czy Ostmarczykiem, tylko będą nas trzymać pod batem i wykorzystywać. Realia polityki i wojny pozostają te same, bez względu na skalę: skłócone wewnętrznie państwa są słabe i łatwo je podporządkować, zwłaszcza jednolitym pod względem wewnętrznym tworom. Cesarz nie nawołuje tu do tego, by Theutoni zaczęli myśleć jak Ostmarczycy, bo to niewykonalne, tylko do tego, byście się zaadaptowali do ustroju demokratycznego i zaprzestali siać taką nienawiść do własnych pobratymców. Jeśli tego nie zrobicie, znowu Terra pogrąży się w nonsensownej, krwawej i niszczycielskiej wojnie domowej, co będzie idealną sytuacją dla innych państw które tylko marzą o zdominowaniu nas, takich jak Rój czy Zakon.
Pytanie więc brzmi: cóż wybieracie? Silną i wielką Theutonię w zjednoczonej Terrze czy wyniszczoną, wykrwawioną Theutonię, podporządkowaną jak inne państwa terrańskie obcemu mocarstwu?
_______________________________________ ____________________
Pozostałe sprawy będą omówione jak zamkniemy tą.