Jeżeli oczekiwaliście, że w chwili, gdy Korona - wbrew zdaniom co bardziej liberalnej części ówczesnego parlamentu, słusznie obawiającej Was i waszego rewizjonizmu - próbowała się z Wami pogodzić zrobiła to z poczucia słabości tudzież chęci upokorzenia Was i zakładaliście, że postawienie Theutonii w opozycji do reszty państwa nie zostanie uznane za secesję, a tym samym rewizję traktatów terrańskich i wypowiedzenie wojny, byliście w błędzie. Gdy przeprowadziliście zamach stanu w Theutonii, a następnie próbowaliście stworzyć otwarcie wrogą całej Terrze armię theutońską i przemysł zbrojeniowy, co było kolejnym naruszeniem tegoż traktatu i jawną deklaracją co do waszych celów politycznych - nie pozostawiliście Koronie wyboru.
Gdy wprowadziliście represje wewnętrzne opozycji, wprowadziliście monopartyjność, terror państwowy i odizolowaliście Theutonię od reszty świata, twardą linią przekreśliliście demokratyczną legitymizację swojego państwa i daliście jasny sygnał, że nie oczekujecie niczego ponad wojnę.
Dając te wszystkie sygnały, przekreśliliście wszelkie starania polityków terrańskich, w tym theutońskich dotyczące zaprowadzenia trwałego pokoju. Rozdaliście karty i wyznaczyliście reguły gry. Theutonia de facto wystąpiła z Ligi stawiając na zwarcie pod pretekstem "samostanowienia". To, co wy hipokrytycznie nazywacie gnębieniem demokratycznej opozycji, w istocie było cichą wojną między waszym reżimem a państwem terrańskim. Wojną, która wybuchłaby i później w znacznie ostrzejszy sposób, jeśli nie powstrzymać waszych ambicji.
Cesarz od początku zdawał sobie sprawę, że podejmując tą wojnę, sam poddaje pod wątpliwość legitymizację swojego państwa. Liczył się z tą kwestią przez cały czas i wiedział, że za to odpowie. Prędzej czy później.
Czasem jednak racja stanu w sytuacjach nadzwyczajnych wymaga nadzwyczajnych działań. Cesarz nie jest kretynem ani nie stracił poczytalności. Jest paranoikiem, człowiekiem łatwym do zirytowania i impulsywnym, jednak o niedowład umysłowy ciężko go posądzać.
Nie proponujemy Wam układ polegający na oddaniu przez Was władzy i oddaniu waszej ojczyzny pod bat. Proponujemy ugodę. Autentyczną ugodę. Jednak ta ugoda z waszej strony wymagałaby, byście odeszli od planów wojennych i się zdemokratyzowali. Chcecie wolnej, respektowanej na arenie międzynarodowej Theutonii, z którą każdy by się liczył? Proszę bardzo. Chcecie odbudować pozycję Theutonii utraconą po ostatnich wojnach światowych? Cesarz nie widzi problemu. Kwestia nie jest bowiem tego, KTO sprawuje władzę w Theutonii tylko tego, JAK ją sprawuje. Jeśli liczycie na odbudowę waszej potęgi i poprawę pozycji Theutonii w świecie, musicie się do tego świata dostosować. Pokazać, że można Wam zaufać. Pokazać, że jesteście państwem prawa które chce mieć pozytywną reputację w świecie bez motywowania tego kolbami karabinowymi.
W przeciwnym wypadku bowiem nie tyle poprawicie swoją pozycję w świecie ile ją podkopiecie, a w raz z nią, także i pozycję całej Terry. Ponieważ skłóceni nigdy nie będziemy się liczyć w Radzie, tylko skończymy jako jej pionek.
I tak, otwierając ten wątek publicznie, Cesarz w pełni zdawał sobie sprawę z jej konsekwencji. Nie można jednak cały czas stać biernym wobec problemów, które mogą okazać się zgubne dla nas wszystkich.