- Cóż... jeżeli chce Pani złapać kontakty w towarzyskim świecie Nowego Vordon to Lady Spiratia to najodpowiedniejsza osoba do poznania. A cóż, wydaje mi się, że nie ma ona żadnych ukrytych koligacji z Dyrektorem - od czasu, gdy zabita została żona Dyrektora, Lady Triess, ten pogrążył się w żałobie...
Los się do mnie uśmiechnął.
Spacerowałem przy wschodnim murze, gdy nagle, w środku nocy, rozległ się krzyk. Czym prędzej dobyłem broni i pobiegłem. Gdy udało mi się wbić do tego mieszkania, ujrzałem trzy osoby, które stały nad jakimś słupem. Ciemność wszechobecna skryła niestety ich twarze, których nie dojrzałem. Dwie z tych osób błyskawicznie i sprawnie opuściło dom oknami, ostatnia została, aby mnie powstrzymać. Gdy już udało mi się napastnika zabić, dojrzałem, że oni nie stali nad słupem, czy kolumną... tylko wiszącym do góry nogami ciałem wieśniaczki. Miała poderżnięte gardło i nadgarstki, wszędzie spływała krew...
Kolejna poszlaka? Być może...