Komandor, którego wyraz twarzy zawsze był zawadiacki i tajemniczy, teraz słuchał Twoich słów w głębokim skupieniu i konsternacji. Kiedy skończyłaś opowiadać o niedawnych wydarzeniach, ten wstał z krzesła, zamknął drzwi na klucz, a następnie podszedł do biurka i powziął jedną z czaszek. Umieścił ją na dziwnym podeście i docisnął. Wówczas, ściana odwróciła się powolnie i mozolnie, ukazując podest z jakąś księgą. Komandor ostrożnie wyjął
księgę, a następnie położył ją przed Tobą.
themeUsiadł ponownie na swoje miejsce i mówił, patrząc Ci prosto w oczy.
- Nie spodziewałem się, że Wy będziecie musieli się konfrontować z tym. To było moje zadanie. Inkwizycja nie powstała głównie po to, aby palić i nawracać jakiś bałwochwalców, to jedynie jej poboczna misja. Święte Officium powstało, aby walczyć ze złem. - wskazał na książkę, kontynuował. - Dusza człowieka to kruchy materiał. Niewyobrażalne, niepojęte byty astralne istnieją w naszym świecie, choć ukryte. Inkwizycja istnieje, aby te byty zwalczać. Ci wszyscy tak zwani heretycy, innowiercy... zabijamy ich i nawracamy, ponieważ odsuwając się od Światła, przechodzą tam, gdzie Światła nie ma. Czyli w mrok. Wiele tajemnic nie znacie, wielu tajemnic nie znam ja. Bez względu na to, czy to faktyczne złe duchy, czy choroby umysłu... należy je zwalczać. Księga, którą Ci pokazałem została zarekwirowana kultowi, ktory rozbiłem po moim przybyciu tutaj. Nie otwieraj. Bluźnierstwa. Jak się jednak okazuje... za tym wszystkim kryje się coś większego.
Przystał na chwilę, wyprostował się na krześle i zapytał.
- Co dokładnie widziałaś. Co mówił. Co podejrzewasz...?