E, Rob jest spoko. W każdym razie fajna ta piosenka, muszę obczaić płytę.
Btw horroru, to rozwalił mnie zeszyt thorgala 'Alinoe', że aż taka rozpiętość gatunkowa jest w tej serii... W sumie to te baśniowo-fantasy i obyczajowe wątki jak dotąd najbardziej mi sie podobały, bo sci-fi jest tu takie no... Daft Punkowe :P I właśnie danikenowskie*. Wątki wykorzystujące historyczne inspiracje na użytek składania świata jakoś takie mało ambitne, znacznie lepiej jak jest fantastyczny zlep własnych pomysłów i nie do końca określonych inspiracji. Choć elementy starożytne wrzucone do pseudośredniowiecznego świata uwielbiam, typu Rzymianie vs wikingowie. Takie to popowe, bo rzecz jasna bardzo podobny koncepcyjnie jest np. widok celtów w hellenistycznym Egipcie, co jest całkowicie wierne historycznie, ale w ogóle nie 'cool'.
Najlepsze jest to, że bohaterowie potrafią tyle przeżyć i żadnego siwego włosa nie mają :D
Aha, wspomniałem o mocno nierealistycznym podkręceniu seksualności damskiej w tym niby realistycznym komiksie? :P Choć w sumie w porównaniu do komiksów o superbohater(k)ach w lateksie, to jest lajtowo...
* Octavian, to jest nadal popularne, główna marka Ubisoftu na tym jedzie przecież - Assassin's Creed. Tylko, że w AC jest to wybitnie na siłę i słabe, byle uciec od skojarzeń z fantasy, by było pseudo sci-fi i nowocześnie... Na polskim gruncie kilka lat temu był Pan Lodowego Ogrodu, podobnie ugruntowanie fabuły na danikenie psuje efekt i w ogóle sens. W Thorgalu też to jest takie naciągane trochę, ale chociaż od razu wiadomo o co chodzi i w dodatku jest to wymieszane ze wszystkim innym, to jakoś daje radę, nie ma tego, że nagle pojawia sie nadrzędna siła i dzięki temu fabuła jest uratowana - a właśnie, że nie jest, bo to droga na skróty. Taki danikenowski konstrukt, to można akceptować tylko w jakiejś wielkiej skali, z rozbudowanym tłem kosmicznym, jako spójna geneza, coś jak u Lovecrafta, może też Gwiezdne Wrota, choć aż tak tego nie znam dobrze.