A ja się jednak rozczarowałem Sigimudnem, pomimo moich wcześniejszy peanów na jego cześć. A to wszystko przez tę the Fox (ciekaw jestem, czy w tłumaczeniu jest Lis, czy Lisica?)! Wyraźnie czują do siebie miętę, w ich dialogach nie brak także podtekstów dość erotycznych. Zepsuło to mój wizerunek tego gościa, człowieka nie zdradzającego łatwo swoich uczuć i wręcz chorobliwie skrytego. Nie, to jednak nie jest człowiek podobny Turinowi! Czarny strój nie wystarczy!
Krótko mówiąc: lubię go już dużo mniej :). Ale Sir Roland też jest w porządku, choć raczej ze strony czysto militarnej ("Siry" raczej nie mają zbyt ciekawej historii, moim zdaniem). Dałem mu Chargera po zdobyciu przeze mnie na Noldorach Huntera i gość naprawdę wymiata :).