- Po kolei - powiedziała Kainitka zaczynając wycierać włosy - Podczas trwania puczu ktoś wchodzi do mojego mieszkania. Ledwo przeżyłam pierwszy etap, chciałam przeczekać w sumie najgorsze. Nagle słyszę, jak ktoś upada i robi dużo hałasu. Nie zastanawiając się rzucam granat i czekam na reakcję. Masz szczęście, że nie oberwałeś bezpośrednio falą, po już by Cię tutaj nie było. Gdy myślę, że przynajmniej oszołomiłam przeciwnika na chwilę okazuje się, że dochodzi do siebie szybciej niż to normalne i widzę jak strzelba przechodzi przez moje drzwi. Bardzo kuźwa przepraszam, że bronię swojej domeny... Wiem, mogłam się inaczej zachować gdy już się dowiedziałam, że to Ty wchodzisz... ale zmęczenie wzięło w górę... musiałam wziąć prysznic no i tu jestem. John wyjechał? Widocznie Seth ma wobec niego inne pl... - urwała, po czym spuściła głowę tak, że włosy zakryły jej twarz - Schrzaniłam. Nie ocaliłam Twojego Ojca...