No ok, ale miecze półtoraręczne też mają dobry zasięg. Dopiero zaczynam grać a już mam z zasięgiem 105. Wiem to znowu nie jest taka dramatyczna różnica. Półtoraręczny o wiele szybszy o dwu, obrażenia podobne, zasięg podobny i można używać tarczy... więc naprawdę nie rozumię tej mani na punkcie dwuręcznych ;)
Po drugie na dystans to lepiej łuku użyć, a nie dwu :P
O ile wiem to półtoraręczny też ma -30% do obrażeń jak go trzymamy w jednej łapie lub na koniu. Obrażenia ma mniejsze średnio o 8-10 w porównaniu z odpowiednikami dwuręcznymi (to dużo). Szybkość to zaleta, ale nie jest on znowu aż tak szybki (miecz wojenny 130 długość i 93-96 szybkość) też nie jest tak naprawdę wolny, a te 25 różnicy to jednak ma znaczenie, zwłaszcza przy podejściu do przeciwnika. Można zadać pierwszemu cios (z góry lub pchnięcie), a przeciwnik dużo nie nawojuje. Sam się czasami nacinam tyle, że na lance na koniu - przeciwnik dźga, a ja za bardzo nic nie mogę zrobić (pościg konny).
Co do tarczy - tarcza jest przereklamowana :) Pada po paru uderzeniach, a jak cię dojdzie kilku przeciwników to i tak na nic się zda. Dobra jest w zasadzie tylko na arenę. Nawet bloki nie są za bardzo potrzebne (mam ustawione na manualne - nie potrafię manualnie używać :). Ogólna zasada jest taka. W walce 1 vs. 1 lepiej zadać pierwszemu cios i większy zasięg powinien nam to zapewnić. W walce 2 i więcej na 1. Blokowanie nie ma sensu. Tu liczy się każda sekunda i trzeba jak najszybciej eliminować najbliższych przeciwników - na blokowanie nie ma czasu. Właściwie to poza areną to nie wiem po co graczowi potrzebna jest tarcza.
Przykład: oblężenie miasta. Problem jest to, że nie możemy pomóc naszym wojakom poza strzelaniem z łuku. Jak się skończą strzały to stoimy jak słup i czekamy na wynik, bo na mury po drabinie to często ciężko się dostać. Rozwiązanie? Wejść po drabinie jako pierwszy, przeskoczyć przeciwników (albo w lewo, albo na dół)) i jesteśmy sami na wroga, ale za to za plecami walczących z naszymi wojakami. Z racji tego, że w tym momencie trzeba zazwyczaj podnieść jakąś broń (lub wcześniej) walczyłem już chyba wszystkim i właściwie nasuwa się jeden wniosek. Jak mamy słaby zasięg i dmg to ryzykujemy tym, że dostaniemy się w zwarcie z 3-4 przeciwnikami, co zawsze kończy się mniej lub bardziej nieprzyjemnie. Jak mamy dwuręczny topór lub miecz to możemy trzymać nim dystans. Taka sama sytuacja jest w czasie bitwy przed zamkiem. Najlepiej utrzymać szyk naszych w miejscu do czasu aż wróg dojdzie do nas (rozproszony), później rozkaz ataku, a my w tym czasie tniemy po plecach - jak mamy dystans i duże dmg to żyjemy, jak go nie mamy to padamy.
Niestety walki 1 na 1 w M&B to rzadkość. Tarcza czy bloki miały by sens przy dobrych szermierzach, a tych w grze po prostu nie ma. My w swojej płytówce jesteśmy bardziej jak maszynka do mięsa - wpadamy w tłum i wtedy możemy coś naprawdę zrobić aby przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Bawiąc się w finezyjne pojedynki z blokami i tarczą czasami po prostu tracimy cenny czas, kiedy nasza drużyna ginie, a w końcu zostajemy sami na polu bitwy i nic nam już nie pomoże. Zresztą, tu akurat M&B ma rację. Nie po to się nosiło 30 kg zbroje, żeby jeszcze do tego ciągnąc ze sobą tarczę :)
I jeszcze jedno. Nie znam algorytmów M&B ale 8-10 dmg różnicy to wcale nie tak mało. Z tego co zauważyłem to zastosowano tu system ochrony redukujący obrażenia nie procentowo (lub nie tylko) tylko wylicza się szansę na przebicie pancerza (taki system rzadko się zadrza, a szkoda - ostatnią grą jaką pamiętam był fallout tactics: brothers of steel), dlatego jak mamy płytówkę i nas chłopi tłuką "cepami" (chodzi o właściwie każdy rodzaj broni siecznej, pałek itp.) to lecą same "0" z obrażeń. Co jest jak najbardziej realne, bo szablą stalowej zbroi nie rozetniesz (nie bierzemy pod uwagę premii za szybkość, czyli np. jazdę konną). Sytuacja się zmienia, jak dostaniemy dwuręcznym toporem lub mieczem. Po to te bronie wymyślono - żeby przebić pancerz, a nie po to aby się chwalić jaki to fajny duży miecz sobie kupiłem. Czyli tak na oko - 20 dmg daje 0 obrażeń, ale 45 da nam 25 dmg. Czyli przy walce z ciężkim przeciwnikiem. półtoraręcznym (~33 dmg), damy około 13 dmg, a dwuręcznym (~43 dmg) już 23 dmg. Różnica nie wynosi tak jak na kartce kilkanaście % ale prawie dwukrotnie więcej. Teraz jeżeli atakujemy chłopów, górskich bandytów lub słabo wyszkolonych rekrutów (słabo opancerzonych) to zwykły miecz, topór czy szabla sprawuje się bardzo dobrze ale jak przyjdzie do zaatakowania lorda, rycerza, czy strzelca to musimy 3-4 razy machnąć jednoręcznym mieczem aby go ubić przy 1-2 ciosach dwuręcznym. Oczywiście doborowych żołnierzy jest znacznie mniej niż tych słabych, ale nawet niech się trafi taki 1 na 10, to stracimy czas na ubicie go, a w tym czasie reszta słabszych wrogów może nas zajść od boku, lub nawet okrążyć.
Łuk sprawuje się też świetnie też na bliski dystans - jak nas wróg dopadnie (nawet 2-3) to skaczemy do tyłu i strzelamy - wróg odsłonięty, dystans mały więc szansa na trafienie 100%.