Gdy przestałeś wypytywać swojego Pana, ten rozłożył siedzenie i zasnął. Lot przebiegł spokojnie. Poświęciłeś ten czas przygotowując się do nadchodzącego zadania, wyciszając się, sprawdzając po raz n-ty sprzęt i w końcu też zapadłeś w drzemkę. Wybudziłeś się na chwilę przed tym, jak samolot miał lądować. Po chwili, gdy był na ziemi środek transportu zaczął kołować do jednego z prywatnych hangarów. Wjechał, po czym wrota zamknęły się na tyle, by nie przepuszczały światła. Ludzka obsługa szybko się uwinęła i pozostałeś sam ze swoim Panem. Faktycznie, w hangarze czekał na Was
van, którym miałeś zapewne dojechać do domu. Otworzyłeś tylne drzwi i zauważyłeś, że samochód jest odpowiednio przygotowany do różnego rodzaju operacji w terenie. Kilka szafek wypełnionych amunicją i ładunkami wybuchowymi, dwie półki zawieszone na suficie z bronią automatyczną, kilka sztuk broni białej... W jednej była kurtka, która była ubrudzona ziemią. Czyżby Pan miał jakieś zadanie, które wykonywał w mieście? Widocznie było ważne, ponieważ nie podzielił się z tobą... Zresztą rzadko się dzielił z Tobą gdzie przebywał i co robił podczas twojej nieobecności. Zauważyłeś również zwinięty wojskowy śpiwór. To nasunęło Ci kolejne pytanie, czy czasem Pan nie musiał spędzić w tym samochodzie więcej czasu niż planował? Postanowiłeś zaopiekować się nim pomimo tego, że jest jaki jest dla Ciebie. Ostrożnie wypiąłeś go z siedzenia i przeniosłeś go na podłogę vana, po czym przykryłeś go śpiworem tak, by światło nie padało na jego ciało. Gdy zabezpieczyłeś już Go, przeniosłeś torby z wyposażeniem potrzebnym do twojego zadania i zamknąłeś drzwiczki, po czym uchyliłeś wrota tak, by móc przejechać przez nie samochodem. Wróciłeś do niego i zapaliłeś silnik. Pracował równo, nie miał jakichś dziwnych skoków - widocznie osoba, która się nim zajmowała wiedziała co robi. Powoli wyjechałeś z hangaru i kierowałeś się do wyjazdu z lotniska. Po dłuższej chwili włączyłeś się do ruchu ulicznego. Po godzinie jazdy (oraz kilku przekleństwach rzuconych, gdy wjechałeś nie tam gdzie było potrzeba) dotarłeś do miejsca przeznaczenia.
Dom, który zobaczyłeś był... ładny? Zacząłeś się zastanawiać, czy Pan jakoś go nie zabezpieczył odpowiednio. Przeszukałeś schowek od strony pasażera i znalazłeś automatyczny klucz do bramy. Przycisnąłeś przycisk i brama garażowa otworzyła się, ukazując poza szafami i witrynami z narzędziami i częściami jeszcze taki
samochód, który był porozkręcany. Wjechałeś do środka, zamknąłeś garaż i pierwsze co zrobiłeś, to od niechcenia sprawdziłeś pojazd. Widocznie twój Pan pracował nad nim sam, ponieważ wiele rzeczy było jeszcze nie wpasowanych i nie zamontowanych. Czyżby wzmacniał samochód i przerabiał go na prawdziwego potwora? Być może dowiesz się tego gdy się zbudzi. Przed przeniesieniem go sprawdziłeś cały dom. Salon, jak i cały dom był umeblowany w stylu nowoczesnym. Na wszelki wypadek zasunąłeś zasłonkami wszystkie okna w domu, po czym przeniosłeś swojego Pana do sypialni, która była przeznaczona dla niego. Położyłeś go na łóżku, po czym jeszcze raz sprawdziłeś wszystkie okna i wyszedłeś z pokoju, zamykając drzwi. Rozejrzałeś się jeszcze raz po budynku, starając się zapamiętać rozkład pomieszczeń. Po jakimś czasie wróciłeś do vana, wziąłeś z niego resztę sprzętu i rozłożyłeś go w salonie. Również rozłożyłeś zdjęcia i starałeś się zapamiętać wszystkie twarze uwiecznione na nich... Przez chwilę zaintrygował Cię list, który był niepodpisany ani nie skierowany do nadawcy, ale wiedziałeś że to Domena twojego Pana, pewnie byłby zły gdybyś aż tak naruszył jego prywatność i zostawiłeś go tam, gdzie był. Na tym minęło Ci reszta popołudnia, wieczór się zbliżał. Gdy słońce zaszło i noc wstała, dołączył do Ciebie Pan, ubrany w
płaszcz,
bluzę z kapturem oraz
spodnie i buty. Całości dopełniały kabury udowe, w których były dwa czarne Desert Eagle oraz
katana przewieszona przez plecy,a schowana pochwa pod płaszczem. Podszedł do Ciebie, położył Ci swoją rękę na twoim ramieniu i spytał:
- Jesteś gotowy?