John... Miło cie poznać Valentine, piękne imię - spojrzałem na nią swoimi ciemnymi oczami by spojrzeć w jej duszę - wybacz że cie zasmucam, i mam nadzieję, że uda nam się to nadrobić w przyszłości głos niebezpiecznie zbliża się do niższych tonów.
Niestety dzisiaj jestem zajęty zadaniem za które jeżeli będzie trzeba oddam życie, zleconym przez jego bliską osobę, i sądzę że nie chcesz się jej narażać, narażając go na niebezpieczeństwo - wracam z głosem z powrotem do normalnego brzmienia, i ciągle patrząc w jej oczy mówię
Spotkajmy się jak tylko nie będę miał już obowiązku i ciążącego na nie przyrzeczenia do wykonania tego zadania - kończę wypowiedź puszczając do niej oko i lekko się do niej uśmiechając.