Jestem absolutnie przeciwny znęcaniu się nad zwierzętami bez wyraźnej potrzeby. W przypadku, w którym zachodzi potrzeba zabicia zwierzęcia, uważam że powinno się je uśmiercić możliwie szybko i bezboleśnie.
Oczywiście to są ideały, do których jeżeli ktoś się może zastosować, to mam nadzieję że się stosuje w przypadku uboju. Niestety wiele zakładów nadal nie zostało odpowiednio wyposażonych, przebudowanych, skontrolowanych i często ubój odbywa się tam w iście prymitywnych warunkach. Sam miałem okazję brać udział w takim uboju, miałem okazję odpalić generator, który powoli, boleśnie i bardzo okrutnie niemalże palił prosiaka żywcem. Cóż, jeżeli zwierze było przeznaczone na ubój, to koniec końców zostało ubite. Jeżeli nie ma innej możliwości uśmiercenia takiej świni, to nie ma i koniec. Ale jeżeli okaże się, że zakład ma możliwość wprowadzenia zmian, uważam że powinny być wprowadzane kary za ich nie wprowadzenie. Kary głównie finansowe, nałożone po dokładnej kontroli komisji złożonej z weterynarzy oraz ekspertów, którzy potrafiliby ocenić czy zakład ma fundusze lub możliwość ich zdobycia, a także tych którzy potrafiliby ocenić czy wprowadzenie zmian w strukturze ubojni nie wpłynie negatywnie na samo przedsiębiorstwo. Trzeba pamiętać, że zwierzęta te są zabijane na żywność, więc zamknięcie zakładu mogłoby spowodować podwyżkę cen lub nawet braki zaopatrzenia, głównie w przypadku mniejszych zakładów, w mniejszych miejscowościach.
Co do samego znęcania się nad zwierzętami domowymi. W tym wypadku nie ma żadnej trudności w ustaleniu, które zwierzę jest ofiarą przemocy, a które nie. Jeżeli właściciel znęca się nad zwierzęciem i są na to dowody, to w zależności od brutalności, a w efekcie uszczerbku na zdrowi lub śmierci zwierzęcia właściciel powinien ponieść karę finansową, a nawet karę pozbawienia wolności w zawieszeniu lub też nie. Oczywiście zwierze powinno też być mu odebrane i jeżeli byłaby taka możliwość, w co niestety wątpię- powinien dostać zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt.
Tak chętnie widziałbym to od strony prawnej, ale jak wiemy to jest tylko złudne gdybanie. Jak ja do tego podchodzę... Dosyć trudno wypowiadać mi się w tych kwestiach, ponieważ jestem człowiekiem w miarę spokojnym. Są jednak momenty oraz bodźce, które wyzwalają we mnie agresję. Za ząb zabrałbym szczękę, za oko dwoje oczu. Jednym z takich przypadków jest nieuzasadniona przemoc w stosunku do zwierząt. Oczywiście mam tu na myśli kompletnie nieuzasadnioną i ostrą przemoc taką jak: kopanie psa i bicie przeciągnięte w czasie, podpalanie, okaleczanie, narażanie na śmierć poprzez np. wrzucanie na ruchliwą ulicę itp. Trochę ponad rok temu, koło 3 w nocy zgłodniałem, więc postanowiłem wyjść do nocnej knajpy. Wracając z knajpy zobaczyłem na skrzyżowaniu człowieka znęcającego się nad własnym psem. Zaczął od kopania, trzema kopnięciami sprawił, że pies nie był w stanie ustać na przednich łapach. Następnie jakimś kijem zamachnął się i co prawda psa nie trafił, ale po samej sile uderzenia w ziemię, mogłem stwierdzić, że cios w grzbiet psa mógłby go zabić lub połamać. Nadal uważasz Ive, że nie powinno to być sankcjonowane? Jeżeli tak, to wtedy mogę powiedzieć, że każdy taki przypadek będę sankcjonował jak tamten, bo to jest jeden z tych bodźców, gdy staję się agresywny. Podbiegłem do tego śmiecia, złamałem mu nos, ten wpadł, czy też sam wskoczył do budki telefonicznej i niestety demolując budkę telefoniczną skopałem śmiecia, a następnie zerwaną słuchawką obiłem mu głowę, twarz, zęby, oczy i cokolwiek się nadarzyło. W ciasnej budce jednak poczułem woń alkoholu i gdy zrozumiałem że ten śmieć jest pijany, to tak go zostawiłem skamlącego i krwawiącego w budce. Psa zabrałem ze sobą, ale niestety nie mając smyczy nie udało mi się go doprowadzić do domu- uciekł. Możesz nie chcieć tego sankcjonować Ive, ja będę po swojemu jeżeli tylko zobaczę taką sytuację na własne oczy.
Oczywiście nie twierdzę że uderzenie psa jest zawsze złe. Sam uważam, że klaps w tyłek za złe zachowanie nie jest złą metodą tresury. Ale klaps ten ma być po protu klapsem, mocniejszym, lżejszym, ale przede wszystkim z umiarem, aby dać psu do zrozumienia, że źle zrobił. W wyjątkowych sytuacjach, uznaję też lekkie trzepnięcie po pysku, ale w tym wypadku lekkie- symboliczne i zawsze uzasadnione. Ludzie mają różne metody wychowawcze, ale przemoc nie może być jedną z takich metod, a jeżeli jest, to niech sobie taka osoba uświadomi, że za przemoc ktoś inny też może odpowiedzieć przemocą i to z niemałą radością z tego płynącą.