Akt II - południe
Piękne miasto Koszalin od dawna już tętniło życiem. Przyjemna wiosna pukała do drzwi a stokrotka rosła polna. Ludzie w zapale pracowali albo uczyli się po szkołach. Prowincjonalne dresy nagrywały kawałki albo były na robocie w Białogardzie. Młode pary uciekły do Mielna. A młodzi wykształceni? Młodzi wykształceni dawno wyjechali i podbijali salony wielkich miast. SGH, UAM, McDonald to było to, to był ten szyk to był ten majestat. Nie wszyscy jednak byli zajęci strefą profanum.
Niektórzy zajmowali się strefą sacrum. Maciej właśnie zasiadał na swoim tronie, który lekko uginał się pod jego ciężarem i obmyślał plan zdobycia sceny Warbanda. - Poranny sparing 2 na 2 to była jakaś porażka – Maciek wyciągał właśnie rozsądne wnioski – MC_Bojar to przygłup, rozprawię się z nim wieczorem na oficjalu czas skończyć tę farsę – A jeśli chodzi o klan.... -Po pierwsze trzeba wyeliminować konkurencję wewnątrz klanu - Snuł rozważanie dalej Maciek - Wszelkie ogniska oporu trzeba zlikwidować - Maciej wytrwale z zapałem odbijającym się na jego policzkach notował wszystko w paincie - Edytory tekstu są dla lamusów, jestem przecież best cav EUNA – Myślał.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy tak samo w tym wypadku wysiłek i cierpliwość Maćka w obmyślaniu podboju sceny skończyła się po 30 sekundach. Maciek przegryzł udko kurczaka z KFC, które pulsowało przyjemnym ciepełkiem mikrofalówki i odpalił Warbanda, niedługo trening 5 v 5.
User joint your channel – dźwięk pulsował w słuchawkach i burzył krew, oto dźwiek, który powoduje ciarki u neogladiatorów.. – Maciek dołączył właśnie na teamspeaka, pełny wigoru i energii – No siema grubasie – To radosny głos Błażeja, sympatycznego leśnika, słynącego z umiłowania do węgla i grubych sosenek – Dobra morda, Błażej dawaj ft7 - Maciej uciął to szybko i konkretnie w końcu był niebywałym autorytetem klanu.
Dwóch mitycznych wojowników bez ociągania się ścięło się w morderczym szale, tarczę pękały, dźwięki chamberów przecinały powietrze niczym świsty strzał, a dwóch nastolatków sapało w konwulsjach za swoimi komputerami wtem... - NO SIEMA GÓWNO – Sztasiu kokones wkroczył do gry – HEHE, byłem dzisiaj w szkole, nie, i tam była dziewczyna i wiecie co? - Weź wy*** stasiu – Bobosz i Błażej byli zgodni – Sztasiu bez skrępowania, ciągnął dalej – No i ona se była nie.. NO I, EEEEE, Pooowiedziała takie coś. Jakie jest ulubione zwierzę detektywa? ŚLEDŹ HEHAHAHAH – Dobre co nie?
Stasiu nie doczekał się odpowiedzi na teamspeaka wbił obraz nędzy i rozpaczy sam ekskluzywny proletariusz Szanti_z Rzymu we własnej skromnej osobie – No siema rzym best clan, tylko wolny rynek – Szanti beztrosko zagaił - Dzisiaj mecz chłopaki, a teraz 5 v 5, iljew spamuje od wczoraj, gotowi hehe? - Bobosz i Błażej zgodnie – Oczywiście skopiemy przecież tych lapsów z niezależna.pl – Wbijać na serwer, lamusy znowu pomyliliście godziny, kuffa Bobosz mówiłem Ci zrób trening, ledwo mamy 5 graczy – To Ijew wbił na teamspeaka, nie zdążył nawet zdjąć dresu – Dobra tudu tudu marek niegrzeczny damy sę rade, jestem best cav eu na.
Bobosz pewny siebie rozpoczął przemowę – Dawać chłopaki wbijamy na te china battlegrounds i zbijemy tych głąbów niezależna.pl, Sztasu idzie na łuk, szanti na piechotę, ijew na konia, błażej na piechotę a ja na konia hehe – Niezależna była jednak dzisiaj w doborowym składzie – Skandynaw_PL, patryk_samson, Gandalf, Fasimir i Busak – Mapa wioska vagini na bodoków. Czas start.
DOOBRA wszyscy rush – Sprawdzona taktyka kokosza, zaczęła przynosić efekty – patryk_samson zabił się oszczepem na sam widok nadciągających szantiego i błażeja – błażej starł się z fasimirem a szanti z busakiem – niestety szanti parę sekund później padł bodzony strzałą przez Sztasia – KUUUFFA TY IDIOTO – wydarł się Bobosz – MASZ BANA LAMUSIE – User was banned fłom de server – Bobosz rozpoczął egzekucję – niestety skończyło się to zwaleniem z konia i skopaniem zwłok przez Skandynawa_PL – Ijew wjechał nachyloną w ścianę (powszechnie wiadomo, że dresy nie mają prawka) co skrzętnie wykorzystał Gandalf rażąc go bełtem – Sztasiu zastosował manewr taktyczny i wycofał się z racji braku tsa do szopy, gdzie padł z powodu przeżarcia się kapustą – Na polu bitwy został tylko Błażej, który został szybko dobity przez przeciwników – KUFFA WY IDIOCI ZNOWU ZOSTAŁEM SAM – Wydarł się Błażej, było to już jednak nieistotne, Bobosz opuścił teamspeaka a mecz został zakończony – Panowieeee, znowu to samo – Zajęczał ijew – Dzisiaj gramy oficjala z Balastem_RU, musimy się ogarnąć – Dobra panowie, widzimy się wieczorem w pełnym składzie.