Kompletnie nie zrozumialem o czym do mnie napisales, Huth
Aha. No tak... Chodzi o to, że znacznie prościej komuś wytknąć coś posługując się Jezusem(to tak jak z Hitlerem), niż moralnością, trafycją, dobrem i innym filozofowaniem.
W gruncie rzeczy chodzi o to, że podstawy oraz początki kościoła katolickiego są dość podejrzane. To znaczy tak jak tłumaczyłem nie ma jasnych podstaw do stwierdzenia autentyczności biblii, boskości jezusa czy tez samego wybierania ewangelii do Biblii. Sama rozmowa z tym księdzem wynikła z tego, że zapytał się mnie czemu jestem niewierzący, a ja odpowiedziałem i podałem przykłady nieautentyczności katolicyzmu i chrześcijaństwa. Nie będę się powtarzać z argumentami, które podałem w tym temacie wcześniej, jeśli chcesz sprawdzić wiarygodność argumentów i przykładów, które podałem to proszę bardzo :P
"Podejrzane" :D Tak jak myslałem, wychodzisz z założenia, że jak coś nie jest od początku budowane w sposób kryształowy, to już nie można tego uznawać? Zresztą kler zna doskonale historię swojego Kościoła i co ma zrobić? Potępiać się za to co działo się w politycznej rzeczywistości IV wieku? Jeszcze rozumiem jakbyś mu, no nie wiem, np. Józefa Tiso wypominał, ale takie sprawy początków religii nie mają dla wszystkich tak istotnego znaczenia. Poza tym do każdej religii tak podchodzisz?
Co to znaczy, że biblia jest nieautentyczna? W ogromnej mierze jest, a że było coś tam dopisywane i jeszcze w tłumaczeniach się zmieniało... Myślę, że dla katolika to nie problem i kolejne odkrycia nt. biblii nie mają aż takiego znaczenia dla jego wiary i doktryn Kościoła. Tym bardziej, że ma przewspaniały Katechizm Kościoła Katolickiego oraz dogmat o nieomylności papieży(mam nadzieję, że tego mu nie wypomniałeś, bo to bardzo kruchy lód). Inna kwestia u protestantów czy w islamie, no tu się można czepiać mocno, ale to jest inna mentalność.
I serio wyjechałeś mu z boskością Jezusa? I czego oczekiwałeś, skoro z twojej strony pewnie wyglądało to jak atak? Sama kwestia jest bardzo ciekawa i to jaka to ważna kwestia kiedyś była i jakie dziwaczne rozwiązania powstały jest świetna do rozmowy, ale spieranie się na ten temat kilkanaście wieków po ustaleniu dogmatu? Jesteś Syzyfem?
Kwestii nieautentyczności katolicyzmu i chrześcijaństwa już w ogóle nie rozumiem. Że niby to jest sztuczny konstrukt, który nie jest "tru" względem życia i nauk Jezusa? No z pewnej perspektywy można by to tak ująć, choć ten ksiądz pewnie nazwałby to inaczej, że Kościół jest żywą różnorodną wspólnotą, a nie murszejącą świątynią, czy inne takie. Przecież nie powie ci "jest wiele odłamów, na pewno znajdziesz dla siebie jakichś tru-jezusowych wariatów, a sorry zapomniałem, że i tak jesteś ateistą, więc nic nie przypasi, to nara"