W przypadku katolicyzmu religia i historia tej religii powinny iść ze sobą w parze, ponieważ sama religia opiera się na historii niejakiego Jezusa, który żył sobie dwa tysiące lat temu, więc powinien mieć jakieś podstawowe pojęcie na temat historii swojej religii, a nie nauczać na zasadzie: "wykuję się pisma "świętego" na pamięć i później będę pie***ył co mi ślina na język przyniesie przed ołtarzem". Po za tym nie porównuj pracy nastawionej na wytworzenie danego dobra do przekonywania i uduchawiania osób :P. W przypadku kowala wymagasz tylko dobrego wykonania danego przedmiotu, od księdza nie wymagasz natomiast wyrecytowania biblii i znania formułki w której przeprowadza się mszę, tylko obszernej wiedzy na temat swojej religii i historii tej religii i pewnych umiejętności erystycznych. Jeśli to według ciebie za dużo to wytłumacz mi proszę oraz wskaż potrzebne do bycia dobrym księdzem umiejętności...
Co Dekamerona to przeczytałem już pierwsze 4 opowieści a specjalnie dla ciebie przeczytałem dziewiątą... I nie rozumiem do czego dążysz... To czy ten chłopaczek by dostał sokoła prawdopodobnie by nic nie zmieniło, jeśli był śmiertelnie chory to i tak najprawdopodobniej by i tak umarł, co prawda możemy podejrzewać, że sprawa potoczyłaby się inaczej gdyby go dostał, ale według mnie jest to wielce nieprawdopodobne :P Umarł... umarł, więc po co drążyć temat... Dyskusje na temat tego co by zmieniło danie mu orła po fakcie są bezcelowe.
A co do tego, że mam braki z liceum czy też z gimnazjum to zarówno gimnazjalny jak i maturę zaliczyłem z wynikiem 90+. Oczywiście wyniki z testów nie odzwierciedlają pełnej wiedzy, ale pokazują, że podstawowe umiejętności i podstawową wiedzę posiadam. Po za tym mówiąc, że mam rażące braki powoływałeś się tylko na jedną książkę (UP), która w dodatku po pierwsze nie jest obowiązkową lekturą (a w każdym razie nie była 2 lata temu). Mógłbym tak samo wypytywać o książki i założę się, że znalazłyby się książki, które "trzeba" przeczytać a nie przeczytałeś. Po drugie nigdzie nie napisałem, że czuję się intelektualną elitą społeczną , nawet jeśli w przyszłości chcę do tej "elity" należeć, więc też nie do ciebie należy ocenianie czy do tej "elity" mogę należeć czy nie, zwłaszcza, że tak samo jak ja dla ciebie nie jesteś dla mnie autorytetem w tym temacie. Zwłaszcza, że kierunkiem na którym studiuję i, którym się interesuję są finanse i rachunkowość a nie polonistyka.