OoO Temat o kościele i religii. Czas się wypowiedzieć :P Na wstępie powiem, że nie umiem zdzierżyć takich argumentów jak "bo wiara to przeciwieństwo rozumu"...
Moją opinie o kościele i w sumie o większości instytucji religijnych można streścić bardzo krótko, ale ostatnio zostałem posądzony o posiadanie multikont na tawernie, więc pozwolę sobie nie używać wulgaryzmów, a nawet jeśli to postaram się je wygwiazdkować.
"Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca" - Mark Twain (ogólnie za nim nie specjalnie przepadam, ale tu się z nim zgadzam). To idealnie pokazuje po co istnieje jakakolwiek instytucja religijna. Ogólnie religii nie lubię i uważam ją za skrajną głupotę, ale każdy może sobie wierzyć w co chce, ale instytucji i ludzi którzy na tym zarabiają nie cierpię Ktoś powie, że dla takiej liczby wyznawców potrzebny jest jakiś zwierzchnik jakaś instytucja... Wystarczy wtedy spojrzeć na diasporę żydowską, która przetrwała przez tysiące lat często bez kontaktu z innym wyznawcami rozsiani po całym świecie. Dlatego kościół poradziłby sobie bez "funduszu kościelnego". Może byłoby mu trochę gorzej, ale ci co chcieliby kościół utrzymywać to by go sobie utrzymywali a ci co nie chcą to nie będą ( i proszę mi nie gadać, że obecnie też tak jest, bo część z podatków, które odprowadzałem szła na np. pensje dla katechetów czy właśnie fundusz, chociaż mam prawo sobie tego nie życzyć, bo to świeckie państwo a nie kaczotalibat(jeszcze))
Mam tylko nadzieję, że temat nie będzie prowokował gimboateuszy do wyzwisk i prowokacji...
Nawet nie wiesz jak ten temat mnie prowokuje, a gimnazjum skończyłem dobrych parę lat temu. A i, żeby nie było, że nie lubię tylko katolicyzmu to islam jest jeszcze gorszym g****m, bo jest jakieś 500 lat za chrześcijaństwem w rozwoju.
Dobra a tak wracając do tematu Intronizacji to chyba kogoś tu mocno porąbało... Ustawowo ma być ten Jezus królem czy tylko będę musiał dziesięcinę płacić? Czy może to będzie tak samo śmieszny tytuł jak "Matka Boska Królową Polski" i później jak przeprowadzają ankietę wśród mocherów to, żadnemu nie wpadnie do głowy, że "Matka Boska" była Żydówką tylko "no oczywiście, że Polką"... .
A tak z racjonalnego punktu widzenia a propos tego co kościół (jako instytucja) realnie dał społeczeństwu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to tworzenie moralności, a mianowicie pokazywanie co jest dobre a co złe. "Nie kradnij, bo Cie Bozia rąbnie piorunem po d**ie". To mogło działać we wczesnym średniowieczu, bo ludzie obawiali się wiecznej kary, obecnie więcej ludzi boi się pójścia do więzienia, bądź zapłacenia grzywny, niż kary od Boga. Po za tym obecnie do Kościoła chodzi od 28% społeczeństwa (zach pomorskie) do pewnie 100 % w podkarpackim. Ale w perspektywie całego społeczeństwa do kościoła chodzi jakieś 40% ludności Polski. A Kościół jako instytucja posiada wielokrotnie większe wpływy niż wskazuje na to % liczba wyznawców. Popatrzcie sobie na liczbę osób w kościele w Święta Bożego Narodzenia i w normalną niedzielę. Zazwyczaj liczba mszy w ciągu dnia jest porównywalna ale ludzi w kościele wtedy jest 2x więcej. To są te osoby, które mówią, że są katolikami, ale w kościele są 2 razy w roku (wielkanoc i wigilia), bardzo często takie osoby nie są religijnie zaangażowane, tylko czują w tych określonych dniach presję ze strony rodziny.
Dodatkowo chlubi się tym, że ponad 95% społeczeństwa to katolicy... No oczywiście, bo jak wystarczy włożyć dziecku głowę do wody jak będzie miało rok i nie ma żadnego wpływu na to a później jak chce się wypisać to trzeba się _______ z ogólnie dość nieprzyjemnymi i czasochłonnymi procedurami to nic dziwnego, że tak to wygląda. Dodatkowo obecnie jest dość duży nacisk na chrzczenie dzieci (zwłaszcza na wsiach), były już przypadki chrzczenia dzieci wbrew woli rodziców przez np. babcie. W takich środowiskach uważa się osoby nieochrzczone za "diabelskie", "chore"...
Dobra to już napisałem co kościół dał pozytywnego (dużo tego nie było). A teraz pytanie co jeszcze dał kościół. Wątpliwej jakości usługę duchową za cenę nieporównywalnie wyższą od nazwijmy to "rynkowej"... Chodzi mi tu o to, że jakość wykształcenia księży obecnie stoi zazwyczaj na dość niskim poziomie i pewnie mój kolega po religioznawstwie (king's college) wie o samym katolicyzmie więcej niż przeciętny ksiądz. Kiedyś księża byli wykształceni (dzięki temu mieli większą efektywność w łapaniu czarownic) i mieli zdecydowanie większą wiedzę od przeciętnego chłopa. To, że starali się, żeby przeciętny chłop był idiotą i żeby było łatwo nim manipulować to inna sprawa. Obecnie przeciętny ksiądz jest dla mnie takim samym autorytetem jak magister po europeistyce...
Jutro rozpiszę się bardziej a teraz lecę :P
Wiem Ive, że czekałeś na mnie :P