No to tak, teraz ma to sens.
A ponieważ w Bośni są już dwie wsie zajęte przez ISIS, a przeczytałem o tym w Angorze, w sumie prawda czy nie, o ile nie zapomnę idę w tym roku na wybory.
Zrobiłem genialną rzecz, genialną. Pracowałem po nocy - specjalnie żeby wyłapać detale do rysunku. W ciemnościach lepiej widziałem załamywanie się światła na kompie, mogłem sobie stworzyć punkty odniesienia do rysunku. W ciemnościach, pochylony nad ekranem siedziałem godzinami...
Ponieważ naświetliłem sobie siatkówkę, tak jak naświetla się papier w przypadku fotografii, przez dwa dni dochodziłem do siebie. Po tym szalonym eksperymencie, nie mogłem chodzić i nie nawiązywałem kontaktu z rzeczywistością, bo przeciążyłem sobie mózg. Gdy już doszedłem do siebie, zacząłem się tak śmiać, gdy uświadomiłem sobie, że ten problem można prosto rozwiązać, że dostałem ataku wymiotów. Moim zdaniem jestem wybitnym twórcą, więc nawet ze względu na ISIS w Europie, mogę po prostu nie dotrzeć do urny, jak jeszcze coś tak genialnego stworze.
Znacie to uczucie, gdy dochodzi do ciebie, że coś co robiłeś w bardzo złożony sposób można było zrobić prosto?
W Czterech Pokojach jest taka scena gdy Tim Roth uświadamia sobie, że pastę która nakładała mu opiekunka na oczy gdy był dzieckiem można było zetrzeć.
Ja się często tak czuje.
