Dodam pewną rzecz. Jednym z rozkazów, które Iwo wydał podczas meczu było: Nie wdawajcie się w walkę w zwarciu. Od początku uznaliśmy, że nie ma sensu próbować walczyć manual na manuala. (Słusznie czy nie to nie wiem. :P)
Inną rzeczą, którą od razu zauważyliśmy u was, to fakt, że mieliście więcej pikinierów, niż my. My swoich używaliśmy tylko jako obstawę, "na wszelki wypadek" oraz stricte do supportu, zaś wy wydawaliście się używać ich bardziej do ataku i napierania na wroga. My staraliśmy się was wystrzelać muszkietami.
Powiedziałbym, że wynika to z nastawienia moda. Nie gram w nejtiwa, ale zgaduje, że tam nacisk na walkę wręcz jest nieskończenie większy, niż w Deludżu. Tam ma się tarcze huskarla, (:P) toporki, miecze, buławy, topory dwuręczne, miecze dwuręczne itd itp, zaś w Delugu główną bronią jest muszkiet. Muszkiet zabija z daleka i zabija(prawie zawsze) na strzała. Z tego też powodu podejście do rozgrywki jest zupełnie inne. W Nativie można sobie zając pozycje i stać na niej, bo nic nie przebije Ci tarczy i nie zabije na strzała. W Deludżu zajęcie dogodnej pozycji jest o wiele ważniejsze, bo od tego zależy życie lub śmierć, trzeba użyć każdego możliwego kawałka osłony i starać się flankować wroga nie tylko kawalerią, ale także piechotą.
Dlatego też flagi nie pasują do deluga, tutaj dynamika rozgrywki jest zupełnie inna.