Jeśli chodzi o ogólne przygotowanie, to świetnie wypadł Petru. Zandberg, jedyne co to zdeklasował liderkę ZLewu, może to pomoże, ale wątpię. Najsłabiej Kopacz. Powinna mniej straszyć a więcej mówić o sukcesach PO, przypomnieć je, zwłaszcza o zniesieniu anachronicznego poboru, rozbudowie sieci dróg czy budowie stadionów. Nikt nie chce tu stabilności, bo jest chujowo. Akcentowanie tego, jest śmieszne, tu trzeba poprawy.
Za to, w tym najważniejszym aspekcie, czyli dotarciu do swoich wyborców, zmobilizowaniu ich i przekonaniu wahających się, to moim zdaniem najlepiej wypadł Kukiz. Nie tylko dlatego, że wykłócał się z dziennikarzem, niezbyt lubianym przez "antysystemowe" środowiska, co był po prostu wyrazisty, naturalny i mówił o wiele lepiej niż Korwin. Moim zdaniem po debacie, Korwinowi może spaść poparcie. Nie aby wypadł źle, ale Kukiz po prostu lepiej moim zdaniem trafił w gusta wyborców którzy wahają się między nimi.
Zagrał Kukiz na tym, na czym gra się w okresach kryzysów, czyli emocjach. Mówił głośno, wyraźnie, wskazywał na jakichś tam wrogów. Coś wyraził. Ta dawka gniewu, dla mnie da mu 10% minimum. A każdy głos na Kukiza, to głos odebrany Korwinowi, bo elektorat "antysytemowy" waha się głównie między nimi. Tam jeszcze, Braun i Stonoga, ale z całym szacunkiem, zwłaszcza dla pierwszego, można śmiało ich pominąć.
Szydło, jak zawsze, tyle charyzmy co mój mop. Bardzo ją cenie, bo to pracowita kobieta, to dzięki jej wysiłkowi mamy dzisiaj wspaniałego prezydenta. Ale już widać, że jeśli PiS wygra wybory, to dojdzie do odwrócenia tej hierarchii. To prezydent stanie się numer 1, a premier numer 2. Takie mam odczucia.