Znakomicie. Niech Komorowski nadal wzbudza nienawiść do siebie. Ma mój głos. Z taką szują na czele ludzie jeszcze bardziej się zniechęcą do tego obrzydliwego systemu.
Dedalu ja mam inne znanie. Tylko skrajna nienawiść może doprowadzić do zwycięstwa antysystemowców.
Przykro mi, ale w dzisiejszych czasach to nie przejdzie. Raz, że gdy wygra Komorowski to sporo osób uzna, że w tym kraju nic nie można już zrobić, podda się i najzwyczajniej w świecie wyjedzie do jakiegoś kraju normalnego... zresztą wiele osób już to zapowiedziało. Lwia część tej Twojej anty-systemowej bojówki będzie więc zajęta układaniem sobie życia na obczyźnie, a nie walką z systemem. Dwa, tak jak pisałem, w ten Twój sposób to można sobie zbierać ekipę kuców, studenciaków (niektórych), gimbusów i rasowych internautów. Starszych ludzi, dla których głównym źródłem informacji pozostanie telewizja, w ten sposób nie przekonasz. Możesz ich tylko odstraszyć i jeszcze bardziej upewnić w ich chorym przekonaniu, że tylko PO to rozsądny wybór, a reszta to oszołomy chcące podpalić Polskę.
Efekt tego będzie taki, że w pałacu pozostanie człowiek obecnej "mafii", który swoich wyborców ma za nic i będziesz mógł się potem pluć "dlaczego ci ludzie nie powstają?! Przecież jest coraz gorzej! Ślepi są, nie widzą jak jest źle?!", bo nic więcej Ci nie pozostanie.
Kolejna rzecz - żadnej rosnącej nienawiści do Bronka nie będzie. Teraz robiło się gorąco, bo Komorowski musiał wyjść spod żyrandola i zacząć się pokazywać (i kompromitować na każdym kroku). Po wyborach znów ładnie usunie się w cień pałacowych kątów, by nikogo nie drażnić i wszyscy o nim zapomną. Pokaże się go od święta, gdy będzie przecinał jakąś wstęgę, czy wręczał komuś medal, a cichaczem dalej będzie z automatu przyklepywał wszystkie poronione ustawy PO, gnojące obywateli i podnoszące podatki. Walnie się w TVP i TVNie kilka wyssanych z palca sondaży pokazujących jak wielu obywateli ufa prezydentowi i uważa, że ten dobrze wypełnia swe funkcje i wszystko się unormuje. Będzie jak wcześniej - "ch*jowo, ale stabilnie".
Musisz w końcu przyjąć do wiadomości, że większość ludzi nie interesuje się polityką. Teraz jest szansa, by coś zacząć zmieniać na lepsze i powoli uświadamiać ludzi, ale Ty uważasz, że lepiej zostawić gorsze w nadziei, że dzięki temu wszystko wkrótce dupnie. Nie, nie dupnie. Rozejdzie się po kościach. Już to przerabialiśmy i to nie raz.
(Korwin) Prędzej czy później traci nowych wyborców, których w ciągu paru ostatnich lat pracowicie zdobywał.
Wszyscy chyba zapominacie, że to były wybory prezydenckie. Nijak się mają one do poparcia danych partii. Sporo znanych mi osób, które normalnie są za JKM, teraz głosowało za kimś innym - albo za Kukizem (głównie), albo za Kowalskim lub Braunem. Po prostu Korwin nie jest zbyt reprezentatywny i dziwnie byłoby mieć takiego człowieka jako prezydenta. ;) W jesiennych wyborach spokojnie powinien mieć koło 7%, albo i więcej.