Waldzios, nie wiem jakie masz źródła. Jednak jeżeli ta analiza jest zgodna z prawdą i nie ma żadnych znaczących kontrargumentów, to chyba oczywiste, że sprawę szczepień można przeprowadzić inaczej, niż przymuszając do niej: dążą do tego akcje społeczne, debaty, et cetera. Ja nie jestem przeciwnikiem szczepień w ogóle.
Osoba zarażona ma spory problem, jeśli się nie zaszczepi. Są jednak osoby, które nie mogą się szczepić. Co jeśli taka osoba zachoruje i nieświadomie kogoś zarazi: narazi czyjeś prawo?
Czy chcesz karać ludzi chodzących po ulicach chorych na grypę, zapalenie płuc, itd.? Ile osób umiera na te powszechne choroby, a ile na odrę?
Ludzi na odrę umiera mniej dlatego, że się szczepią. Robią więc właściwie. Zgadzam się.
Gdy zaatakuje Cię wirus, to ciężko powiedzieć, że została naruszona twoja wolność. :)
Jeżeli będąc trędowatym, złapiesz dziecko za rękę, to raczej naruszysz jego wolność. Nieumyślnie kichając i zarażając je czymś, co nie jest nawet twoją własnością, tylko ciałem obcym w tobie, ciężko żebyś kogoś "atakował".
Jesli potrafisz jeździć bez hamulców, to bardzo proszę. : ) Chodząc jako zdrowy, niezaszczepiony człowiek, nie narażasz nikogo na zarażenie. Wiedząc, że jesteś ciężko chory i nie poddając się kwarantannie, zagrażasz innym.
Wipler tam gadał jakieś pierdoły, zgadzam się.
Przypominam moje 1. zdanie. Trzeba wierzyć w ludzi i w to, że będą się szczepić. Ludzi nieszczepionych (dzieci) być może powinno się dyskryminować (w ramach praw przedszkoli, szkół).
W razie naprawdę groźnej epidemii, jakiejś nowej czarnej śmierci, nie świńskiej grypy czy innych pierdół, może przymus szczepień miałby sens. Jednak czy odra jest tego warta?
Pozdrawiam