Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I  (Przeczytany 48471 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #195 dnia: Grudnia 11, 2014, 20:55:08 »
    Strażnik odwzajemnił uśmiech Marcusowi i powiedział:
    - Nie wiem waść o kim mówisz, na pewno nie o mnie. U mnie wszyscy zginęli w ataku dżina tutaj w tym mieście. Lecz żałobę zostawiłem za sobą. Nie interesuje mnie genealogia rodzin szlachciców, tylko to złotą gadką chcą osiągnąć. Więc co tam macie do oclenia? - powiedziawszy to podszedł do reszty grupy i rozpoczął przyglądanie im się. Gdy jego wzrok padł na krasnoluda powiedział: - Za tego knypka zapłacicie podwójnie. Nienawidzę nieludzi po tym co robiły wiewiórki. Za resztę będzie zwyczajowa cena - gdy rzekł, odwrócił się do strażników i wykrzyczał - A wy co tak stoicie? Ty Piętaszek leć po patrol! A ty Damjanie natychmiast do mnie!

    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #196 dnia: Grudnia 11, 2014, 21:31:37 »
    Sheldon "Baryłka" Yaricdo

    Mówię do Marcusa.
    Może wezmę Truśkę i przygotujemy drewna suchego na dzisiejszy wieczór, a posiłek mi doniesiecie. W końcu nie muszę włazić byście płacili za mnie jak za te broń w naszych torbach(szyderczy uśmiech w stronę strażnika)
    Jak król się dowie, że jego prywatne rzeczy przeglądał ten śmieć tutaj, to na pewno go pozbawi urzędu, a na dodatek obrażanie królewskiego Kondotiera!? Wstydził byś się kapitanie. Nie omieszkam tego umieścić w raporcie jak mnie nazwaliście
    - te ostatnie zdania kieruję do strażnika.
    « Ostatnia zmiana: Grudnia 12, 2014, 10:09:13 wysłana przez Peterov »

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #197 dnia: Grudnia 12, 2014, 01:55:16 »
    Truśka
    Trusia nie otrząsnęła się jeszcze do końca z szoku ppo ostatnich wydarzeniach i jest jej wszystko jedno, byle nikt się jej nie tykał.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #198 dnia: Grudnia 12, 2014, 07:58:41 »
    Marcus Trethvey
    -Dobrze, zrobimy jak sugeruje z Sheldonie. Truśko, zostaniesz z krasnoludem. Zbierzecie chrust, trochę dalej od tego ważniaka rozpalicie ognisko, zostawimy wam trochę żywności, przygotujecie sobie strawę, a jutro skoro świt widzimy się po przeciwnej stronie miasta i ruszamy dalej.
    Po rozdzieleniu ekwipunku i odliczeniu odpowiednio niskiej opłaty, podchodzą do strażników:
    Oto wasza, przepraszam, wojska należność kapitanie, czy jaka tam wasza godność. Za krasnoluda nie liczyłem, bo on nie wchodzi. Rozumie z właść, królewskie specjalne zadanie dostał.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #199 dnia: Grudnia 12, 2014, 14:07:10 »
    Gdy dowódca warty dostał pieniądze od razu szczerze uśmiechnął się do Marcusa i powiedział:
    - No, przynajmniej będę miał tego gagatka na oku. Wartość się zgadza, możecie wejść. Tylko mi przestrzeganie godziny wartowniczej, wieczorem mam was nie widzieć szlajających się po ulicach! I uważajcie jeszcze na elfy, zasrane wiewiórki panoszą się po ulicach jakby nic się nie stało... - po czym podszedł do swojego stołka i usiadł w cieniu czekając na kolejnych "jeleni". Sheldon i Truśka odeszli niedaleko z wozem od drogi i rozpoczęli stawianie "obozowiska". Tymczasem, gdy reszta drużyny przeszła przez bramę zauważyliście ogólną brzydotę miasta, mimo tego że jeszcze wstaje po "dżinowskiej" katastrofie. Droga praktycznie nie utwardzona, jedynie pobocza "wydeptane" przez mieszkańców i podróżnych, którzy załatwiali swoje sprawy. Budynkie proste, głównie zbudowane z drewna, lecz również pojawiły się i te zbudowane z kamienia, lecz ich było zdecydowanie mniej. Skierowaliście swoje kroki ku centrum miasteczka - rynku. Gdy szliście główną ulicą minął Was patrol prowadzony przez jednego ze strażników, którego wysłał dowódca Po chwili dotarliście na rynek. Rynek był stworzony na podstawie koła, w środku był cały kram wszelakiego dobra temerskiego i redańskiego jak i również z innych krajów, nawet ktoś się odważył sprzedawać towary z samego Nilfgaardu. Na obrzeżach koła usytuowali się wszelacy mistrzowie rzemieślnictwa, od piekarzy i znachorów po mistrzów kowalstwa. Postanowiliście, że się rozdzielicie, by szybciej osiągnąć wasze zadania. Marcus, Garvaleth i Xander rozpoczęli poszukiwanie karczmy, a Arnulfr i Roland poszli szukać kuźni, gdzie można by sprzedać resztę broni i dostać trochę pieniędzy na przyszłość.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Karl

    Łaziłeś po rynku tej dziury przez przypadek nazwanej miastem bez żadnego celu. Karawana, z którą dotarłeś do tego miasta powoli zbierała się by wyruszyć na południe, lecz dowódca straży powiedział, że wyruszycie dopiero za trzy dni. Dostałeś swoją część wypłaty(10 redańskich złotych monet i 50 srebrników) i postanowiłeś zjeść coś porządnego. Dowódca polecił Ci karczmę pod "Wybuchającym Dżinem". Z jego opowieści była to najlepsza karczma w tym mieście, więc być może coś w tym było.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #200 dnia: Grudnia 12, 2014, 15:35:51 »
    Arnulfr Brokvar

    - Jeślibyś mógł Roland, to prosiłbym Cię o zabranie broni do sprzedania. Ja, jak pewnie zauważyłeś, niezbyt nadaję się do prac fizycznych... - zwracam się do Rolanda przepraszającym tonem i patrzę czy znajduje się gdzieś w pobliżu szyld lub znak symbolizujący kuźnię. Jeśli takiego nie zauważę, to podchodzę do pierwszego, przyzwoiciej wyglądającego przechodnia z zapytaniem o drogę.

    Offline FińskiMenel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 239
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    • Taki menel.
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #201 dnia: Grudnia 12, 2014, 16:52:34 »
    Karl

    Ruszam, więc w stronę zareklamowanej karczmy. Jednocześnie rozglądam się po okolicy w poszukiwaniu czegoś ciekawego.

    Offline ZdzisiuDywersant

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 567
    • Piwa: 26
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nie było ziemnioków, jeno tylko głód i mróz
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #202 dnia: Grudnia 13, 2014, 12:05:33 »
    Garvaleth

    Pytam losowych obywateli o drogę do karczmy.
    Suprajs, podpisu brak!

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #203 dnia: Grudnia 13, 2014, 16:13:47 »
    Truśka
    Gada do Sheldona.
    - No dobra, zróbmy jakiś ogień, zrobię jakąś zupę z tego co jeszcze zostało...

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #204 dnia: Grudnia 13, 2014, 17:21:19 »
    Marcus Trethvey
    Rozglądam się po rynku, zakładając, że najlepsza oberża jest niedaleko stąd. Jeśli nie widzę takowej, pytam się co szacowniej wyglądających obywateli.

    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #205 dnia: Grudnia 15, 2014, 09:54:55 »
    Sheldon "Baryłka" Yaricdo

    Nic dodac, nic ujac. rozbijam oboz.

    //Wybaczcie za brak polskich znakow, ale linux na kompie w szkole nie ma zainstalowanej polskiej klawy programisty

    Offline Lwie Serce

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 756
    • Piwa: 66
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #206 dnia: Grudnia 17, 2014, 18:46:11 »
    Roland
    Dobra dawaj tą broń, tylko wypatruj tej kuźni, bo ja nie wiem zbytnio gdzie to zanieść.
    Mówię z durnowatym uśmieszkiem, nie wiedząc czemu.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #207 dnia: Grudnia 18, 2014, 23:22:48 »
    Roland i Arnulfr

    Rozpoczęliście poszukiwania kuźni. Po chwili gdy sami nie mogliście jej zlokalizować spytaliście ludzi gdzie znajduje się kuźnia. Dobrzy ludzie pokazali Wam drogę, a raczej kierunek gdzie mieliście się udać. Po chwili marszu zauważyliście szyld sklepu - ozdobione mieczem i toporem skrzyżowanymi na tle rycerskiego hełmu. Mistrz zwany Madrenem, który tutaj pracował był uważany pośród rycerstwa za wyśmienitego - lepszej rekomendacji tutaj nie mógł mieć. Spojrzeliście po sobie i weszliście do środka. Weszliście w łagodny półmrok sklepiku i mimo woli zatrzymaliście się, zachwyceni porozwieszanymi na ścianach wspaniałymi dziełami mistrza. Czego tu nie było! Kolczugi z długimi i krótkimi rękawami,  do kolan i krótsze, srebrzące się w słabym świetle i szmelcowane... Hełmy i tarcze wszelkiego rodzaju rozmiarów i wzorów... Topory i siekiery... W kącie leżała ogromna, wysadzana kolcami kula na łańcuchu - młot bojowy, czule i nieco żartobliwie nazywany "poranną gwiazdką". Gdy tak przypatrywaliście się całemu dobru do pomieszczenia wszedł Madren. Kowal Madren był potężnym mężczyzną. Ręce kowala, porośnięte gęstym rudym włosem, przypominały korzenie olbrzymiego dębu, a włochata pierś szerokością dorównywała stołowi w karczmie. Twarz Madrena do oczu zarośnięta była rudą brodą, płynnie przechodzą w gęstą rozczochraną czuprynę. Z zarostu wystawał tylko koniuszek zadartego nosa i lśniące wesołe oczy. Kowal ubrany był w długi skórzany fartuch noszący ślady licznych przypaleń.
    - No - zahuczał basowym wesołym głosem Madren, krzyżując ręce na piersi - Po coście przyszli?
    Popatrzeliście na jego ogromne dłonie i z pewną obawą pomyśleliście, że kowal zapewne spokojnie mógłby objąć wasze szyje jedną swoją łapą. Tak... Takimi pięściami można by kamienie kruszyć, nie mówiąc już o tak delikatnych rzeczach jak ludzkie głowy...
    -Języka Wam zabrakło? Mnie tam się w sumie nie śpieszy...

    Marcus, Garvaleth i Xander oraz Karl po chwili.

    Po kilku pytaniach pewien mężczyzna ulitował się nad Wami i pokazał Wam gdzie macie iść. Po chwili marszu dotarliście budynku karczmy. Nad drzwiami wisiał szyld przypominający dżina. Gdy pchnęliście ciężkie dębowe drzwi i weszliście w półmrok głównej sali. Po lewej stronie był bar - gruba deska położona na kilku beczkach, pozostałą część sali zajmowały długie stoły. Za barem popijał piwo karczmarz - mężczyzna niezbyt gruby i odziany w zadziwiająco czysty biały fartuch. Gości o tak wczesnej porze było niewielu i gospodarz mógł sobie pozwolić na krótki relaks. Tak porządnie i czysto wyglądającej karczmy dawno nie widzieliście dawno i dlatego z pewnym zdumieniem rozejrzeliście się po sali. W odległym prawym kącie pod ścianą w milczeniu pili piwo strażnicy karawany zakuci w elfickie pancerze półpłytowe - widocznie dlatego straż miejska była tak "podminowana" - oraz pewni ludzie znani Marcusowi - Erhard oraz Matthias. Gdy Erhard zauważył Was pomachał Wam na przywitanie i wskazał miejsce obok siebie, które mieliście zająć. Karczmarz widząc co się święci dopił kufel piwa i wyszedł na zewnątrz z zamiarem podgrzania jakiegoś jedzenia. Uzmysławiając sobie, że stoicie w przejściu postanowiliście skorzystać z "zaproszenia" i poszliście dalej. Po chwili w karczmie pojawił się jeszcze jeden mężczyzna - Karl. Karl wybrał osamotnione miejsce niedaleko drzwi - podszedł i usiadł przy barze oczekując karczmarza.

    Sheldon oraz Truśka

    Nie wiedząc jak długo będziecie poza miastem przygotowaliście porządne obozowisko - Sheldon nazbierał chrustu oraz rozpalił ognisko, po czym poszedł poszukać jakiejś wody, by móc zaczerpnąć jej do garnka. W tym samym czasie Truśka rozpoczęła obieranie warzyw, z których miała powstać cienka zupa - niestety, warzyw było mało, a samymi ziołami człowiek i krasnolud się nie na je. Miałaś trochę nadziei w tym, że być może ktoś z miasta wróci do Was i przyniesie coś do jedzenia. Tymczasem do "dowódcy" straży przybył patrol wezwany przez niego. "Dowódca" najpierw opieprzył gońca, że tak długo czekał na niego, a potem jeszcze go zrugał za to, że przyprowadził nie patrol, tylko dwóch strażników. Po dłuższym ochrzanianiu "dowódca" wydał rozkaz, by poszli za nim, bo mają z takim jednym "obcym" do pogadania. Oddział w sile pięciu ludzi podszedł do Waszego obozowiska.
    - A gdzież to jest ten nieludź? - zapytał strażnik Ciebie Truśko - Czyżby chciał jakoś wejść do miasta? Czy uciekł gdzie pieprz rośnie?
    Tymczasem z miasta wyłoniło się trzech ludzi, którzy stanowczym krokiem szli za patrolem. Gdy zauważyli, gdzie tamci poleźli postanowili trzymać się w pewnej odległości od obozu, lecz tak, by móc szybko zareagować.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #208 dnia: Grudnia 19, 2014, 08:53:46 »
    Marcus Trethvey
    Podchodzą do stołu, po czym siadam, witając się z Matthiasem i Erhardem.
    -A gdzie reszta? Jakaś zmiana planów? - pytam się.

    Offline Lwie Serce

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 756
    • Piwa: 66
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #209 dnia: Grudnia 19, 2014, 08:56:26 »
    Roland
    Robiąc wielkie oczy, mając w głowie mrożące krew w żyłach wyobrażenie na temat mojej głowy w jego potężnej łapie postanowiłem się jednak wychylić, wszak szlachectwo zobowiązuje.

    Trzymaj Arnulfrie, powinieneś dać radę przez chwilę, alibo dwie hehe - do kompana, przekazując mu broń.

    Z uniesioną głową, zawijając wąsa zaczynam rozmowę:

    Bądź pozdrowiony kowalu, zwą mnie Rolandem. Przybyłem z towarzyszem sprzedać nieco zacnej broni, rad byłbym gdybyś się zainteresował. Bo wspaniałym starciu, jakie stoczyłem siekąc....eeemmm... wiele plugawych...nikczemnych...istot, zostało nieco oręża, nam nieprzydatnego. Ile byś nam za to dał?
    Wskazując ręką na broń.

    Po chwili jednak, by wytargować jakieś lepsze ceny wpadł mi do głowy pewien pomysł. Choć na kupieckim rzemiośle znam się tak doskonale jak na zasadach rycerskich, to nieco perswazji nie zaszkodzi.

    Wspaniałe wyroby kowalu! Zbroje i oręż godny kwiecia redańskiego rycerstwa!
    Przyglądając się na dzieła kowala.