Te całe podstawy przedsiębiorczości, wychowanie do życia w rodzinie to efekt polityki rządu. Coś trzeba zrobić, z bezrobotnymi, a rodzice mają mniejszy problem bo dzieci kończą później, znika kwestia powrotu do domu, samodzielnego gotowania itd. bo dziecko zamiast o 12 kończy o 15:30, wyedukowane religijnie, technicznie, seksualnie i plastycznie.
Właśnie to jest ten problem, że szkoła ingeruje w zbyt wiele spraw. 12 latkom pokazuje się w książkach jak wygląda penis. I co to sex. A to jest kolejny problem. A wiecie gdzie jest źródło wszystkiego?
Problem to nie są 16 letnie matki. Problem, to uznanie 16 letnich matek, za problem państwa i wydawanie milionów aby go rozwikłać! Państwu to nie przeszkadza! Ani trochę. Jeśli kobieta zaczyna w wieku 16 lat, możemy oczekiwać, że urodzi jeszcze minimum jedno dziecko, gdy matka w wieku lat 38 uzna, że i tak ta ciąża nadszarpnęła trochę jej karierę. Prace i stabilność miała zabezpieczoną, wróciła spokojnie do pracy ale kolejne dziecko to kuszenie losu...
Szkolnictwo to wspaniały przykład tego, jak wplątaliśmy się w błędne koło. Napakowaliśmy plany lekcji do granic wytrzymałości, poszliśmy w bzdurne gimnazja które okazują się być bez sensu, tworzymy miejsca pracy kosztem dzieci ale też jakiegoś sensu, idei początkowej.
Jest taki prawniczy żart:
Przybiegł zdyszany adwokat, do emerytowanego ojca, także adwokata. Dyszy głośno, przeciera zarumienioną twarz. Wreszcie unosi głowę, wypina pierś i oznajmia, że wygrał sprawę, z którą ojciec męczył się całe życie. Wygrał, od razu. Bez problemu. Za pierwszym razem i posiedzeniem.
Ojciec, zbladł. Zdjął okulary, zaczerpnął powietrzna i westchnął. Po długiej chwili milczenia, wreszcie spojrzał synowi głęboko w oczy i rzekł:
-I widzisz mój głupi synu...widzisz...coś narobił? Z tej sprawy żył mój ojciec...Z tej sprawy żyłem ja...Żyłbyś i ty, gdybyś tego nie spieprzył.
Co do państwowych posadek do rozwiązywania problemów społecznych, sytuacja ma się dokładnie tak samo. Im wcale się nie opłaca, by problem rozwiązać. Im się opłaca aby go rozwiązywać.