W sytuacji w której, ogłoszono budowy, lepiej byłoby gdyby dowództwo AK, zdecydowało się wyprowadzić z miasta jak najwięcej żołnierzy AK. Stąd teza, że Okulicki pracował dla nkvd, postawiona w książce Obłęd44, bodajże. Tego, pewien nie jestem, ale na takie przypuszczenia się natknąłem.
Trzeba zauważyć, że nasi najlepsi żołnierze, bodajże oddziały kedywu nie chciały wcale przemieszczać się z rejonu Powązek, wręcz przeciwnie. Chodziło o to, aby właśnie wycofać te jednostki z przegranej walki. W końcu, gdy powstanie było jasne, że nie przynosi efektu, może jak najszybszy przerzut doborowych sił do puszcz, o ile by się udał, byłby korzystny.
Powstanie w skutkach, zniszczyło to co mieliśmy najcenniejsze. Piękną stolicę i młodzież która mogłaby dalej walczyć o Polskę. Po wojnie, nasze podziemie było tak rozbite, że UB zrobiło prowokacje z tym podstawionym zarządem, prawda? Gdyby Ci ludzie przeżyli, UB walczyłoby z nimi. To prawda.
Ale, ich doświadczenie mogłoby, przydać się w 1953-1956. Gdyby udało się utrzymać konspirację do tego momentu, nawet w formie, ćwiczeń młodzieży, rzadszych akcji militarnych to moglibyśmy tuż po Węgrzech chwycić za broń.
AK poniosło w trakcie akcji "Burza" straty, z których nie umiało się podnieść. UB, walczyło z nami i dopełniło dzieła. Ale sam fakt, że resztki, bez organizacji walczyły po 2-3 lata, rodzi pytanie, jakby wyglądała sytuacja gdyby Zośka, parasol cały kedyw, był nietknięty. Wątpię, byśmy przedłużyli walki do śmierci Stalina i Bieruta. Dalej, spójrzmy jednak, jak funkcjonowały te całe fikcyjne paszporty, na te sądownictwo, uniwersytety podziemne.
Gdyby to utrzymać, to w odpowiednim momencie, kraj powstałby do walki, która miałaby sens. Dzieci które urodziły się najpóźniej w 1939, byłyby minimum 14 lat starsze, więc można mówić o tym, że bohaterowie jednej konspiracji walczyliby u boku świeżego pokolenia.
Nawiasem, Hitler po zamachu, nie ufał wojsku jeszcze bardziej. Słyszałem, że ktoś radził mu, aby pozwolił zająć Polakom Warszawę. Dlaczego? Bo jeśli sowieci, zdławią ją, zniszczą to może być kością niezgody w koalicji. W 1944, UK dalej łudziła się, że Stalin pozwoli na demokrację na wschodzie Europy. Ewentualny atak na sojusznika, mógłby dać Niemcom argument, w rozmowach z aliantami. Bezwarunkowa kapitulacja, w obliczu siły która niszczy sojuszników, serio chcecie tego? Nie zapominajmy, że alianci bardzo sceptycznie podeszli do raportów z obozów koncentracyjnych i śmierci.
Czy myślicie, że ten scenariusz, przyniósłby korzyści Niemcom? Czy raczej byłby to samobój, bo Polacy na układy by nie szli i jedyną opcją oddania miasta byłoby wycofanie się, co rodziłoby jednak ten problem, że Polacy mogliby nie czuć "wdzięczności". Taka fikcja, co byście zrobili na miejscu Hitlera? Ja bym, właśnie oddał część Polski, Polakom. Zostawił, trochę sprzętu i postawił armię Rosyjską przeciwko Polskiej. Postawiłoby to, Rosjan w ciężkiej sytuacji. A cała idea, miast-twierdz leżących daleko od frontu, była poroniona. Takim samym miastem był Stalingrad. Jeśli, nie ma się możliwości zawiązania dużych sił wroga, albo gdy wroga stać by oblegać miasto, bo ma ogromną przewagę liczebną, to ma to sens nikły, jeśli nie jest to element większego planu, zawiązania sił wroga do czasu kontrofensywy.