Roman "Morata" Chudziec
Trenując na manekinach po pewnej chwili usłyszałem że ktoś się dobija do drzwi.
Podszedłem, zamurowało mnie.
Słyszałem jak grupka zombi jeśli można je tak nazwać, dobijała się do drzwi.
Miałem mieszane myśli bałem się, byłem w stresie, pociłem się jak nigdy dotąd.
Stwierdziłem że nie ma czasu na trwogę.
Podszedłem do trenera i do chłopaków i powiedziałem:
-Jak "oni" wejdą tutaj wybijamy szyby i uciekamy stąd, ale razem! kryjemy siebie nawzajem, weźcie coś co by się przydało do bicia "tych" stworów. -