Ja nie widzę większej różnicy między walkami w trakcie dnia i nocy. Ruszam ze swoją piechotą i w dzień widać tyle samo co w nocy, a o strzelców się nie martwię. We mgle walczyć nie lubię, ale to także nie jest jakieś utrudninie, po prostu mniej widać, ale wróg prędzej czy później sam przyjdzie i dojdzie do walki. Z mapki podczas bitwy nigdy nie korzystałem i raczej nie będę korzystać, bo to chyba kolejne ułatwienie z tego co widziałem. Ja się łucznikami nie przejmuję, bo sam ich za bardzo nie potrzebuje, a i wrogiemu nie często zdarza się mnie trafić pośród moich ludzi. A kiedy gram Khanatem, bo zazwyczaj gram właśnie nim, to sprawa jest,aż nazbyt banalana, więc ostatnio gram, a właściwie grałem, bo już mi się znudziło, Veagirami z przewagą piechoty, niż łuczników, a konnicy nie brałem. Niestety szło zbyt łatwo wiec poszedłem do Rhodoków, ale tu także nie było problemów, więc zacząłem grać jako samotny rebeliant z armią Hired Blades and Mercenarie Crossbowmans, jednak po zdobyciu zamku i wygraniu bitwy ze Swadią przy użyciu samych kuszników gra mi się przejdała.