Manveru
Bezszelestnie wspiąłeś się na drewnianą drabinie prowadzącej do klapy. Wychyliłeś głowę z nad niej, po czym stwierdziłeś, że z tej strony karczmy jest pozornie bezpiecznie. Gdy wszedłeś na górę, zauważyłeś Borina, który podążył za Tobą. Wyglądając z za rogu Twoim oczom ukazała się scena jakiej nie widziałeś od momentu Wojny o Pierścień. Zarówno mężczyźni, kobiety i dzieci leżą potwornie zmasakrowani i oskalpowani, pozbawieni głów lub wypatroszeni. Napastnikami są Dunlandczycy, którzy niegdyś służyli dla Sarumana. Ich banda liczy około 15 osób, choć nie wiesz czy za winklem nie jest ich więcej. Jednak zdrowy rozum Ci podpowiada, że rzucanie się samemu w taką bandę, nawet samemu Thranduilowi źle by się skończyło.
Theodling
Wróciłeś do kompanów.
Borin
Wszedłeś dość ociężale za elfem nie do końca się jeszcze budząc. Manveru stanął przy rogu i zaczął oceniać sytuacje najwidoczniej się bardzo skupiając.
Beorn
Stoisz nadal przy barykadzie. Zauważasz, że Dzikusy chyba wiedzą co to jest ogień, gdyż właśnie próbują podpalić słomiany dach karczmy.
Brego
Widzisz dokładnie to samo co Beorn. Dodatkowo czujesz swąd spalenizny.