Rozmawiałem o tej grze z Czechami i Niemcami.
Nie czekają, ale ja czekam, mam ich uprzejmie i chłodne zainteresowanie....
Przecież wiadomo, że ja czekam, a kolegów to raczej nie zainteresuje.
Kupię sobie dobry komputer, żeby grać w tę grę.
Będę donosił w pracy na kolegów, żeby utrzymać się na stanowisku, żeby móc kupić sobie komputer do tej gry.
No czekam, czekam - nie róbcie wywiadów, tych Czechów i Niemców to nie interesowało, a ja nie chce wywiadów, chce grę.
Chce walczyć na miecze! Nie chce wywiadów!
Po prostu niech tę grę wypuszczą!
Ja nie miałem wpływu na grę, więc w sumie, sam nie wiem. To jednak jest śmieszne, to całe budowanie napięcia. Ostatecznie, nie powiedzieli w wywiadzie nic nowego. Przyznali tylko, że Łitczer 3 to dobra gra.... hmmmm.
Jak ja mam w to grać? Kurcze, nie wstawię sobie tutaj dobrego kompa, dzisiaj ktoś mi zwinął butelkę zwrotną za 0,25E, jak ja to rozwiąże?
Ale kiszka, o tym nie pomyślałem? Jak ja tu będę grał w gry? Zostaje mi co najwyżej kupno czegoś w stylu PS2, żebym nie płakał, gdy ktoś uwolni mnie od ciężaru materializmu.
// firentis