Różnica między Monte Cassino a powstaniem polega na tym, że to pierwsze miało jakikolwiek sens militarny( a na tym głównie opiera się wojna). Powstanie było raczej próbą skandowania "Patrzcie my giniemy, smutna minka" " UK HELP PLOX 10k strategus tickets plzzzz".
A jaki był sens militarny Monte Cassino? Polacy się wykrwawili, zyskali alianci.
Taki sam sens militarny można przypisać powstaniu, Polacy się wykrwawili, zyskali alianci (w tym wypadku sowieci).
Na Konferencji jałtańskiej bitwa o Monte Cassino dała ma dokładnie tyle samo co powstanie Warszawskie.
Co do kart historii. Nie uważam aby przed 2004 rokiem było tylko źle. Mieliśmy wiele wspaniałych momentów, ale jak każda nacja kilka razy daliśmy przysłowiowej dupy. Powstanie Warszawskie to takie nasze Azincourt. W całej historii mieliśmy tak kiepskich momentów trzy: Ujście w czasie potopu, Targowica i Powstanie. Za każdym razem niezbyt umieliśmy oszacować o co drugiej stronie naprawdę chodzi.
Absurd, stratę 120-150tys ludzi uważasz za ważniejszą niż strata 6mln ludzi w całej wojnie?.
Statystycznie w okupowanej Polsce ginęło 80tys osób miesięcznie !!!!
Tak kiepski moment zdarzał się każdego miesiąca.
Nikt nie planował powstania jako masakry, plany zakładały 6-7 dni walki z Niemcami, a potem krótkie rozstrzygnięcie z Sowietami.
Nikt nie przewidywał ze front zatrzyma się na pół roku na Wiśle. To był absurd ze strategicznego punktu widzenia. Zarówno sowiecki marszałek Wasilij Czujkow jaki i niemiecki OKH Hainz Guderian we swoich wspomnieniach twierdzą ze gdyby nie zatrzymanie frontu to sowieci jeszcze w 1944 doszli by do Berlina (lub nawet do Renu). Te prognozy to prawdopodobnie mrzonki, ale dobrze pokazują stosunek do sytuacji na froncie.
Ogólnie nie mam tutaj dużo do powiedzenia jeżeli chodzi o Powstanie warszawskie (nie zam szczegółów, żeby się wypowiadać dokładnie), lecz kiedyś znalazłem filmik, który wyjaśnia przyczyny wybuchu powstań.
I jakoś mnie on przekonuje:
To takie gadanie kogoś kto zakłada ze dla powstania alternatywą było szczęśliwe i błogie siedzenie w domu.
Naziści regularnie eksterminowali ludność Polski. Nie było rodziny która by nie ucierpiała. Przed powstaniem 82tys warszawiaków zginęło w egzekucjach i mordach (nie licząc prawie 400tys żydów). Lista przewinień za które groziła śmierć była tak długa, ze wystarczyło wyjść na ulice by zginąć.
"
Poparcie społeczne dla oporu rosło, bo Niemcy ustawicznie stosowali terror. Okazało się, że nawet brak zaangażowania nie zabezpieczał człowieka przed łapanką i wysłaniem do Auschwitz. Niedawno znalazłem dokument, według którego kara śmierci groziła za kradzież prądu. Kiedy karę śmierci można dostać za wszystko, człowiek przestaje się bać czegokolwiek.."
fragment wywiadu prasowego z prof. Szarotą z GW z 2009 r.