Cześć!
Pozwólcie, że i ja zabiorę głos. Moim zdaniem bez takich bitew mod nie ma szans się rozwinąć. To jest raczej oczywiste i myślę, że każdy się z tym zgodzi. Takie bitwy, przede wszystkim, mogą ukierunkować go i nadać kształt community. Osobiście bardzo bym nie chciał, by jakoś upodobniło się do tego z nativa. Patrząc na zasady bitew klanowych trochę mnie to uhm...odrzuca. Jasne, te zasady bitew z NW nie są w pełni historyczne, jednak skala i rozmach pompują krew w społeczność. Pułki starają się mieć więcej i więcej, co rozwija i buduje. Na Native skala 8v8 sprawiała, że klan mający 20 aktywnych graczy, przyjmując kolejnych rozbudowywał jedynie rezerwę była hamulcem. Ba! Ktoś znalazł sobie zajęcie, pozostało mniej czasu na grę i co? Raczej pozostawała gra na publicznych serwerach od czasu do czasu.
I tutaj rodzi się pytanie dla sceny w którą stronę chcą klany iść. I jak oceniać słowo "masówka". Prawdę mówiąc nie istniejące ani na scenie NW ani cRPGa. Za to zakorzenione w sferach nativopodobnych. Osobiście obserwując scenę NW, wierze w to, że 10 osób na bitwę przyprowadzić może każdy, spamując listę znajomych, 50 osób tylko nieliczni. I można tu mówić, o zjawisku zjadania małych przez dużych, ale lepiej zamiast dramatyzować, uzmysłowić sobie, że gracze podążają za lepszymi liderami. Bardziej aktywnymi. Nie będę jednak się kłócił z tymi którzy określają tym mianem, klany mające powyżej 40 graczy na bitwę/trening. Jednemu podoba się matka drugiemu córka, jak głosi stare powiedzonko ;p
Co do samych eventów, warto się zastanowić, co od zawsze dzieliło...Moim zdaniem kawaleria. Na żadnym modzie nie jest ona aż tak "OP" jak na deluge. Można wskazywać na uwarunkowania historyczne wskazując na geografie tych ziem(na których osadzony został mod) i to jak były XVII zabudowane. Kawaleria odgrywała tam olbrzymią rolę, bo była mobilna, zamków było niewiele a szlachta Polska upodobała sobie konie.
Jasne. Od razu wypisałem te argumenty, by to co zaraz napisze, nie zostało zaatakowane przy ich użyciu. A raczej by nie zarzucono mi nie znajomości historii z którą mod jest nierozerwalnie związany... Chciałbym bowiem zasugerować, by kawalerii po prostu nie było. By regimenty bardziej skupiły się na tym, jak zmieszać pikinierów i muszkieterów tak by zapewnić sobie sukces. A nie jak dorwać się do slotów kawaleryjskich.
Nie chodzi by zamienić bitwy na jakąś marną kopie NW. Tylko by wydobyć z nich to co najlepsze, używając dostępnych środków. Moim zdaniem rywalizacja oddziałów piechoty, z dowolnością mieszania pikinierów i muszkieterów w każdym doprowadziłaby do tego, że regimenty musiałby odnaleźć własną idealną proporcję. W walce wręcz, jasne pikinierzy raczej "pocisneliby" muszkieterów. Kwestia tego, czy do niej dojdą jest otwarta ;-)
Obie strony mają więc jakieś szansę na zwycięstwo. Porównajmy to z walką 20 muszkieterów i 15 konnych. Jeśli wezmą ci drudzy husarię to nawet walka 20 pikinierów zdaję się być przesądzona, na korzyść kawalerii. Jasne, nikt nie musi mi tu wstawiać Sienkiewiczowskich opisów, linków do potopu czy chociażby przedstawiać historii bitwy pod Kircholmem. Ja to znam i posiadając te wiedzę, proponuje odstępstwo od zasad tzw. "historyczności"
na rzecz lepszego balansu. Bitwa Szwecji kontra Polski, nie musi kończyć się rzezią Szwedzkiej kawalerii. Obie strony posiadając podobne zestawy piechoty, mogą spokojnie rywalizować ze sobą.
Sorry, że się tak rozpisałem. Trochę mnie poniosły i popłynąłem. Tak w wielkim skrócie chciałbym napisać, że miałem na myśli pisząc, to prostą dla mnie prawdę. Jeśli ktoś wychodzi z eventu bo rozwaliła go przepakowana husaria, to tłumaczenie historii nic nie daję. Albo mod przyciąga graczy, pozwala im coś tworzyć i rywalizować ze sobą. Albo bawimy się w "kto dzisiaj rozjedzie husarią innych" :p