@ Pablo77
@ Metalowiec
Czasami może być trudniejsze, ale nie ma to jak porządne solo. Wystarczy posłuchać Gus'a G (Firewind) "Allegiance", Slash'a "November Rain", czy Zakk'a Wylde'a (Black Label Society, grupa Ozzy'ego) "Sucide Messiah". Według mnie właśnie porządne solo nadaje utworowi pewnego dynamizmu, autentyczności. Bez różnicy, czy jest to feeling Gilmour'a, czy shredder Malmsteen'a, słuchając takich utworów czujesz coś czego nie doświadczysz w zwykłej rytmice, ... choć nie do każdej płyty i nie do każdego utworu solo pasuje. Są kawałki, zespoły, płyty, które nie mają solówek, a potrafią obronić swoją twórczość i słuchająć ich wcale nie potrzebujesz takich artystycznych "popisów".