Przez rok nic się nie działo, sprawa ucichła więc te cholery żyły w przekonaniu, że nic im nie grozi. Nagle kiedy akta wyciekają i nie ma opcji, żeby zachować pełną anonimowość tego co zostało zapisane w protokołach wszyscy uciekają. Chociaż to może za dużo powiedziane, odchodzą w cień...albo jak kto woli- odgrywają scenę, żeby uspokoić ludzi. Do tego jeszcze mają czelność mówić, że byli najlepszą opcją, że teraz będzie tylko gorzej. To się nazywa przyzwoitość? Brak mi słów, żeby powiedzieć jak zażenowany się czuję taką sytuacją. Jedna wielka zmowa milczenia żeby tylko się koryto nie rozwaliło.
Cóż, takie mamy standardy polityczne. Bez wartości, bez przyzwoitości. I wiecie co? Za kilka tygodni dzięki działaniom mediów, dzięki ignorancji większości osób nikt nie będzie pamiętał o co dokładnie chodziło w tej całej aferze. Kto jest za co odpowiedzialny, kto co powiedział. W Polsce wszystko działa pod jedno dyktando i możecie być pewni, że sytuacja ucichnie tak szybko jak ją Stonoga wywołał.