Przedstawai zeznania Falenty.
W skrócie wychodzi na to, że Falenta od ponad dziesięciu lat współpracował z ABW i CBA. Zgłaszał wiele nieprawidłowości i przejawów korupcji w różnych spółkach (np. w KGHM), ale spora część przekazywanych przez niego informacji najprawdopodobniej była wykorzystywana tylko do prywatnych celów poszczególnych agentów CBA i nigdy oficjalnie do CBA nie dotarła. Do tego kilku sprawom ucięto od razu łeb, bo dotyczyły osób z partii rządzącej i agenci nie dostali odgórnego pozwolenia, by się nimi zająć. Falenta miał też jakieś nagrania, z którymi poszedł szantażować Tuska, by ten stworzył polskie składy węglowe. Tusk się ugiął i składy powstały.
Samo nagrywanie rozmów u Sowy Falenta zaczął, bo podejrzewał, że jego współpracownik chce go wykiwać. A że tamten bywał u Sowy często, więc Falenta przekupił kelnerów, zamontowali podsłuchy i okazało się nie tylko, że podejrzenia były słuszne, ale jeszcze że u Sowy lubią sobie przesiadywać i prowadzić ciekawe rozmowy politycy oraz ich "przyjaciele". Nagrywał więc dalej, a ponoć ABW i CBA o wszystkim wiedziały, lecz z nic z tym nie robiły.
Drugi wątek, to sprawa Kulczyka, który chciał zniszczyć swego współpracownika, gdy się dowiedział, że ten rozwinął (lub miał rozwinąć) biznes na Ukrainie z budową elektrowni wiatrowych (Kulczyk sam chciał się wbić na Ukrainę z biznesem energetycznym). Szuka więc sposobu jak go udupić, dogaduje się z rządzącymi, idzie do prezesa NIKu... Ostatecznie odsyłają go do ABW i po pewnym czasie gość psujący szyki Kulczykowi ląduje w więzieniu.
Padają też różne inne oskarżenia, np. wobec Hanny GW za wałki z warszawskimi nieruchomościami na korzyść Trzcińskiego, oraz wobec Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury, który ponoć wymuszał na organizatorach festiwalu w Opolu, by to firma Trzcińskiego była wyłącznym producentem i cała kasa szła przez nią.