heh, co za pamięć :)
Ale imho coś jest z tym, że Polacy to niby zawsze ci dobrzy i w sumie zwykle poszkodowani. Tzn. obecnie w świadomości(czy też z nowymi pokoleniami...) to się zmienia, ale te celebrowanie powstania warszawskiego, znaczy się te oficjalne, ja odczytuję jako pochwałę ofiary ludzkiej i materialnej, bo przecież Bronisław jedynie może powiedzieć, że 'powstanie będzie rodzić dyskusje' czy coś w tym stylu dyplomatycznego lania wody. Tymczasem wejdzie na ekrany film Komasy. Jestem bardzo go ciekawy, bo z tego ostatniego z archiwalnych taśm dwóch braci powstańców nie powstało nic specjalnie posuwającego dyskurs do przodu(btw. był też średnio zrobiony).