Jeśli mowa już o miastach handlowych to kiedyś znalazłem taką mapę - jak wszystkie źródła warto ją sprawdzić na własną rękę przynajmniej sprawdzając daty założenia i opuszczenia przedstawionych na niej miast

kawałek artykułu znajdującego się na stronie z mapą:
W dzisiejszych okolicach Schleswig-Holstein znajdował się port Hedeby, w początkach była to tylko skromna jedna osada, pod koniec drugiej połowy VIII wieku zasiedlona została przez przybyszy z Fryzji i Saksonii. Obok Hebedy – wkrótce, bo około 800 roku - powstała następna osada północna i również południowa. W rezultacie w wieku IX została tylko jedna - centralna. Niewątpliwie to port o dużym znaczeniu ponieważ przerzucał towary z Europy pólnocno-wschodniej do Europy zachodniej jak również niebezpośrednio z krajów arabskich. Hedeba była skupiskiem rzemieślników z całej Europy zachodniej. Były pracownie kowalskie, rogownicze, szklarskie, złotnicze i wyrób biżuterii. Przybysze zachęcani możliwościami zarobku chętnie osiedlali się, ale nie było to miejsce mlekiem i miodem płynące. Okolice Hedeby stanowiło kompletne pustkowie z brakiem rolnictwa, zajmowano się tylko rybołowstwem. Przybysz w X wieku z hiszpańskiej Tortozy zanotował o Hedeby: “Głównym pożywieniem jego mieszkańców są ryby, ponieważ jest ich tam dużo” a samo życie “ubogie w dobra i dostatki”. W wyniku najazdu norweskiego Hedeba około roku 1050 została spalona, zaś kompletnego zniszczenia miała dokonać w roku 1066 wyprawa słowiańska.
Drugim znaczącym portem Bałtyku była szwedzka Birka osada ustanowiona w połowie VIII wieku, a opuszczona w połowie X-go wieku. Czym Skandynawowie mogli handlować jest nieznane a mówi się, że przez rzeczne połączenia i jezioro Ładoga docierali do Novogorodu (tylko z czym?) a dalej podobno do Bizancjum i Kalifatu Abbasydów. Niezbyt wiele o tym porcie wiemy, dodając tylko, że od strony morza obronny mur ułożono. Wynika z tego, że Wikingowie bronili się przed Wikingami, aż w końcu według polskich naukowców przypłynęli do Prus i założyli im dwa porty. Smutne dywagacje, ale prawdziwe polskich naukowców, którzy jak nie wiedzą komu coś przypisać to bardzo lekkomyślnie robią to na korzyść jak nie Skandynawów to Wikingów..
Poświęćmy uwagę jednemu z portów Truso na wybrzeżu Prusów, strategicznie dobrze usytuowanym na Zalewie Wiślanym i niedostępym dla piractwa. Miał powstać pod koniec VIII wieku i istnieć do XI wieku a już kompletna niedorzeczność że miał być portem Skandynawów i Wikingów. Ta teoria mija się zupełnie z prawdą. Port razem z licznymi osadami na Zalewie istniał dużo wcześniej poczynając od ustanowienia bursztynowego szlaku. Osada Truso istniała od dawien dawna a angielski podróżnik Wultsfan odwiedzając ją około roku 890 zauważył ożywione rzemieślnictwo i kupiectwo, ale jakoś nie odnotował obecności ani Skandynawów, ani Wikingów.
Stwierdził on mianowicie, że na ziemie Estów składało się kilka mniejszych jednostek terytorialnych o odrębnych nazwach, w tym Witland nad Zalewem Wiślanym i że lud Estów oferował obok bursztynu również wybór skór i futra, „jest bardzo duży i jest tam wiele miast”.
Port Truso spełniał dwie funkcje, poza handlem był również warsztatem rzemieślnictwa w którym nie tylko bursztyn wykorzystywano, także metale szlachetne. Świadczą o tym odkopane wagi z odważnikami. Prusowie nie posiadali kruszców więc z wielkim prawdopodobieństwem przetapiali monety. W tamtych czasach u Prusów było nie dopuszczalne żeby grupa cudzoziemców z obcej ziemi zakładała swoje osiedle lub fortecę. Próby były, ze strony Duńczyków i dotyczyły one głównie trudnego do obrony wybrzeża. Zazwyczaj bardzo krótkotrwałe, aż do momentu kiedy Prusowie przy zebraniu swoich sił eliminowali najeżdzców.
po całość odsyłam na tę stronę
http://prusowie.pl/historia/dysputy_pilewski-1.php