Każdy tester podpisał cyrograf swoją krwią, zgodnie z którym ten co opublikuje nieautoryzowanego screenshota lub nieogłoszony wcześniej ficzer, będzie musiał oddać nam swą duszę na wieczne prace przy robieniu scen do Sclavinii.
A testerzy oczywiście istnieją i nie są to nawet jakieś janusze co po znajomości dostawały, tylko osoby do których mamy pewną dozę zaufania, bo to bardzo wczesny etap testów. Natomiast część osób takich jak na przykład ty, czy jakieś Kładusy patusy, nie dostały się do testów nie tyle przez nasz brak zaufania, co... złożenie aplikacji po zamknięciu naboru na takie osoby. Mogliśmy w sumie ogłosić zamknięcie poszukiwań na czas obecny... jak widać, wkradła się w nasze działania pewna dozą nieprofesjonalizmu.