Marcus
Zadaliśmy śmierć tak szybko, a jeszcze nic nie wiemy o naszej misji. Nic nie jest przypadkiem, nie teraz, gdy tak wiele się zdarzyło, ci wszyscy ludzie, nasza misja... Za dużo rzeczy stało się bez naszej wiedzy. Marcus dużo rozmyślał po walce, zastanawiał się czy ci bandyci byli "zwykli" czy ktoś ich na nich nasłał. Tego drugiego przypadku obawiał się najbardziej. Okazałoby się wtedy, że zadarli z kimś praktycznie nie będąc świadomymi nawet swego celu. Dosyć często wspominał twarz młodzieńca, którego zabił. Czy działał zgodnie zgodnie ze swoją wolą? A może został zmuszony przez kogoś... To nie musiało się tak skończyć, szkoda tak młodo umrzeć.
Napotykając wioskę, Marcus miał wiele wątpliwości, wydawało mu się zbyt spokojna. Może jestem zbyt podejrzliwy? pytał się w myślach. Jednak ostrożności nigdy za wiele.
Czasami odnosił wrażenie, że niektórzy z jego towarzyszy nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, jakby to była tylko podróż krajoznawcza, a wioska kolejną atrakcją.
Usłyszawszy pomysł wejścia do wioski, nie był zbyt entuzjastycznie do niego nastawiony. Postanowił iść za nimi, jednak nie powiedział ani słowa. Trzymał się paręnaście metrów za towarzyszami, jednak nie dotarł do samej wioski, zatrzymał się kawałek przed nią, stanął na uboczu i zaczął obserwować okolicę, jednocześnie co chwilę spoglądając na resztę.