Ja jestem ateistą, więc dla mnie sprawa wiary w tej wojnie nie jest ważna, po prostu z mojego punktu widzenia Krzyżowcy weszli do Ziemi Świętej wyłącznie dla zysku, a wiarę wykorzystali jako pretekst oraz w celach umocnienia wiary ludzi z Europy, bo jakże święta armia mogłaby przegrać? Cóż widocznie mogła. I nie jestem za Saladynem z powodu wielkiej armii, ale z powodów dla których musiał podjąć walkę, bo to w końcu krzyżowcy wtargnęli na jego ziemię nieproszeni i wcale się nie dziwię, że nadal mają do nas żal, bo w tamtych czasach chrześcijanie dawali świetny przykład swojej wiary, mordując, paląc i niszcząc to, co muzułmańskie. Wątpię, by Saladyn zrobił to, co Papież, a przecież starał się szerzyć Islam równie mocno jak papież, ale on wykorzystywał bardziej honorowe metody, co oczywiście nie znaczy, że był taki święty. Religie krepują świadomość, a to najprostsza droga do fanatyzmu, który prowadzi do takich sytuacji jak zamachy w Iraku oraz innych państwach, ale czy można winić za to zamachowców? Otóż nie, ponieważ są zaślepieni przez wiarę, która była i nadal jest jakże pożyteczna w dążeniu do spełniania celów i pobudek tych "wyżej postawionych". Ale być może właśnie takie było założenie religii? Nie róbmy tu offtopu.