Ja miałem zawsze sytuację odwrotną... W Medievalu II dosłownie nie miałem nigdy co robić z kasą i już w jakimś późniejszym fragmencie kolejkowałem sobie budowy, żeby tylko kasy odejmowało - co w Rome było nie do pomyślenia, ponieważ tam często musiałem planować gdzie i co budować w danej chwili. Po drugie, myślę, że trochę traktujesz nad wyraz AI przeciwników i ten cały system z wystawianiem armii według mnie... nie istnieje. Ja przynajmniej nie zauważyłem, by komputer reagował jakoś na wystawiany przeze mnie skład wojsk. Natomiast co do losowości. Tutaj też sprawa wygląda dość dziwnie, ponieważ nie jednokrotnie miałem jakieś abstrakcyjne sytuacje, gdy Mediolan podchodził pod Frankfurt, albo Duńczycy pod Bordeaux. Takie sytuacje przynajmniej dla mnie jakoś specjalnie zachęcające nie są i raczej (mnie) odpychają, bo AI jakoś nie bierze pod uwagę "rzeczywistej" siły państwa, tylko jakiś skrypt losowości. Oraz ostatnia rzecz... Rome był po prostu po stokroć bardziej miodny niż Medieval. Może to tylko moje własne odczucia, ale jednak czytając fora natknąłem się na taką opinię masę razy - czyli nie jestem w niej odosobniony. No i Medieval, z całym szacunkiem dla Stainless Steel, nie dorobił się tak mega niesamowitego i genialnego moda jakim jest Europa Barbarorum dla Rome. To jest bodajże najlepsza modyfikacja jaką spotkałem nie tylko w serii TW, ale w ogóle w mojej "karierze growej"... Po prostu coś doskonałego, w co swego czasu zmarnowałem setki godzin. Tam to dopiero było planowanie na wszystkich szczeblach, zarządzanie prowincjami, problemy z asymilacjami, wewnętrzne niepokoje... Długo by wymieniać. :)