Widzę, że postępujesz w podbojach. Ja jeszcze jestem przydupasem Sanjar-Chana. Mam jak na razie Durqubę i trzy wsie. Odbiłem Ichamur oraz wszystkie zamki, które Chanat utracił. Teraz pozostaje mi tylko bronić tego, co zdobyłem i czekać, aż zostaną podpisane traktaty pokojowe i Khergici będą prowadzili wojny z tylko jedna frakcją, a wtedy ruszę do wielkiej ofensywy. Chanat prowadzi jak na razie trzy wojny - z posiadającym tylko jeden zamek Sułtanatem, Swadią oraz Vaegirami. I z ostatecznym dobiciem Sułtanatu mam wielki problem - ostatni pozostały im zamek Jameyyed ma około 280 dobrze wyszkolonych ludzi(dużo jednostek od 4 w górę). Moi ludzi nie mogą się przedrzeć przez taki grad strzał i masowo giną na drabinach. Chyba będę musiał w 800 luda ten zamek oblegać :(
Chociaż mam też inny pomysł - wezmę po prostu armię Sanjara i trzech-czterech innych lordów. Gdy parę razy bezskutecznie próbowałem zdobyć ten zamek, zauważyłem, że moi ludzie byli skutecznie wystrzeliwani dopiero wtedy, gdy zbliżali się już do murów i gdy się już toczyłą walka na drabinach. W początkowej fazie bitwy, gdy wieża nie ruszyła się jeszcze zbytnio, to wrogowie jakimś cudem ginęli dużo częściej, a lewa strona ekranu robiła się pięknie zielona. Myślę więc, że gdy następnym razem zaatakuję zamek Jameyyed, po prostu rozkażę wszystkim utrzymywać pozycję początkową i strzelać do obrońców. Po jakimś czasie Khergitom uda się swoimi łukami wystrzelać jakąś część obrońców(którzy dużo rzadziej trafiają). Po jakimś czasie obu stronom skończą się strzały, a moim ludziom pozostanie tylko szturmować, co wyjdzie im łatwo, gdy nie będą ostrzeliwani.
Nie wiem, jakim cudem atakujący swoimi łukami trafiali dużo częściej z dużej odległości, niż obrońcy, ale to chyba lepiej :) Muszę zdobyć ten zamek, bo to ostatnie lenno w posiadaniu Sułtanatu.
Może ktoś polecić jakieś ciekawe taktyki na skuteczne zdobywanie zamków?
Ogólnie mówiąc, mam ujemny honor. Wszystko przez to, że trzymam w niewoli wielu wrogich lordów i ani myślę, by wypuścić ich z więzienia. No bo cóż - wypuściłbym, a ten by zrekrutował na nowo swoją armię i znowu spróbował mi dokopać - wolę go już trzymać w zamknięciu, gdzie jest bezbronny. Zwłaszcza, że w niewoli mam Sułtana Hakima i Wielkiego Kniazia Yarogleka, więc nie będą mnie atakowali swoimi armiami po 300 żołnierzy.
Poza tym, coraz poważniej myślę o założeniu własnego królestwa. Muszę tylko podbić prawo do rządzenia jak najwyżej(tak 80-90) i będę o tym myślał. Moja postać jest w miarę lubiana przez Khergitów, ale niezbyt lubiana przez inne frakcje. Tak więc do mojej frakcji dołączyłaby chyba tylko część Khergickich lordów. Coś jeszcze będzie mi potrzebne do zakładania własnego królestwa oprócz prawa do rządzenia oraz sławy?
Na pewno będę miał kilku wasali. 528 ludzi w garnizonie Durquby spokojnie wystarczy do tego, by omijały ją wrogie armie, a w przypadku oblężenia będzie potrafiła się obronić, gdy jeszcze przybędę z odsieczą ze swoją armią. Chanat jest silny, więc będę miał z nim problemy, ale gdy przestanę być jego marszałkiem, to może Khergici dostaną po dupie.