Kolejna, aktualna porcja screenów. Moja postać znowu jest marszałkiem. Na razie gram trochę defensywnie i rozbijam wrogie armie plątające się po ziemiach Chanatu oraz odbijam tereny utracone przez Khergitów. Odbiłem od Rhodoków Halmar i zamek Unuzdaq oraz Reindi od Sarranidów. Obecnie Chanat prowadzi dwie wojny: Z Sułtanatem i z Vaegirami. Rhodocy podpisali traktat pokojowy po utraceniu Halmar. W dalszej perspektywie planuję odbić od Vaegirów Ichamur, a potem wykończyć Sułtanat Sarranidzki - zostały im 3 zamki. Kiedy odbiję wszystko, co Chanat utracił(Ichamur oraz coś koło 3 zamków) i wykończę wkońcu resztki Sułtanatu, to wreszcie ruszę do ofensywy. A oto screeny:
Wojna z Vaegirami posiadającymi Sargoth oraz Ichamur obniża mój zarobek o cały tysiąc denarów. Ichamur odbiję, ale Sargoth jest zbyt daleko, żeby opłacało mi się tam prowadzić wojska, a potem marnować dużo czasu na podróżowanie tam, gdy będzie trzeba tego miasta bronić. Całkiem niedawno wybudowałem jeszcze manufaktury w Narze oraz Halmar. Jak się wybudują, to wygenerują razem przychód w granicach 800-1000. Podatki z Duqruby się jeszcze uzbierają i w czasie, gdy będzie trzeba wydać każdemu żołnierzowi tygodniowy żołd, to będą one większe. Jestem niestety na minusie, ale bez problemów się utrzymuję. Mam w oddziale bardzo dużo łowców niewolników, którzy ogłuszają dobrych żołnierzy wroga. Gdy łapię 35 żołnierzy o rangach od 4 w górę, zarabiam na tym dość dużo, co pozwala mi na pokrycie wydatków. Niestety obowiązki marszałka nie pozwalają mi na oddanie się paleniu wiosek, co przynosi największy dochód.
Jak widać, wasale Chanatu Khergickiego w miarę mnie lubią. Ciekawe, ilu z nich by opowiedziało się po mojej stronie, gdybym postanowił zdradzić Sanjara i stworzyć własne państwo. Na razie jednak pozostanę jego przydupasem. Btw, ile powinno wynosić prawo do rządzenia, bym mógł optymistycznie myśleć o własnym królestwie? Jak zwiększyć prawo do rządzenia? Mam je 45, ale cóż - kobieta z plebsu.
Jak widać, w ubiorze Leny pojawiły się Sarranidzkie wpływy. Jest panią położonego na pustyni miasta, 3/4 tej pustyni należy do Khergitów, a 1/4 do Rhodoków. Tak więc moja wojowniczka liznęła trochę Sarranidzkiej mody i zaczęła nosić typowe dla nich nakrycie głowy oraz tarczę. Mam też w ekwipunku Arbalest(nie wiem, jak to się nazywa w polskiej wersji), ale muszę zwiększyć siłę o 1, by móc go używać. Uczynię to przy najbliższym awansie. Do tej pory, używam zamiast niego kuszę oblężniczą. W ekwipunku widać też pawęż. Pawęż oraz kuszę używam, gdy jestem atakującym podczas oblężenia. Gdy będę obrońcą, pewnie wyposażę się w Naginatę, kuszę oraz włócznie do rzucania(do czasu, aż wytrzasnę skądś jeszcze jedną paczkę bełtów). W pewnej bitwie udało mi się zdobyć zbroję płytową. Nie założyłem jej, bo i tak nie daję się zbyt często trafić przeciwnikowi, a kieruję się głównie wyglądem postaci i tym, jak pasuje on do frakcji. Zbroi płytowej to mimo wszystko jednak żal sprzedawać.
Miałem kiedyś kilka jednostek C7, ale mi zdechły w jednym z kilku przeprowadzonych przeze mnie oblężeń. Moje miasto ma w garnizonie, jeśli dobrze pamiętam 528 żołnierzy.
Tak jeszcze wspomnę: Królestwo Nordów jest jeszcze słabsze od Sułtanatu, bo ma tylko 2 zamki. Sułtanat ma jak na razie 3 zamki, ale to się bardzo szybko zmieni.
Komentarze bardzo mile widziane.