Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: najwiękasza porażka  (Przeczytany 30964 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Arto

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 262
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #135 dnia: Stycznia 24, 2010, 16:07:35 »
    Moją największą porażką była pozornie łatwa walka z leśnymi bandytami. Nas było ok 40. Wziąłem ze sobą tylko 5 kawalerzystów. Pierwsza szarża... zaraz w nich wjedziemy... bełty śmigają koła naszych głów... i nagle head prosto w oko. Po niecałej minucie walki kawalerii już nie było a piechota stała sobie z tyłu ;/

    Offline piotrmasteror

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • THIS IS SPAAAAAM!!
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #136 dnia: Stycznia 25, 2010, 11:51:10 »
    moją jedną z największych porażek było rekrutowanie 200 imperialnych kanonierów. co prawda ich "salwa śmierci" (tylko doświadczony dowódca to umie rozkazać) rozwala sporo wrogów, ale przez nich przegrałem !!!7!!! bitw pod rząd w tym obronę wsi. powód? mała celność. ja ich zawsze ustawiam w szeregu a sam jadę na wroga, a tutaj mi wyskakuje jakiś tturbodymomeński pikinier i mi jebut w konia. ja spada, a akurat salwa śmierci gotowa. pikinier dokładnie przede mną. jest jedynym w kogo teraz mogą celować...... nagroda dla tego kto jako 5 zgadnie co się stało :D
    Szczęka mi opadła, przebiła się przez panele, warstwę waty szklanej, folii, regipsu, desek, siedliska myszy, wpadła na dolne piętro, wylądowała na podłodze, po czym odbiła się od niej i spadła na posadzkę. Wybiła dziurę w kafelkach i metrowej grubości warstwę wiekowego, poniemieckiego betonu, wpadła do zalanej piwnicy, roztrzaskała rury doprowadzające wody, po czym wrzasnęła "ja pie**ole!"
    BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAA

    Offline Radtrak

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 33
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #137 dnia: Stycznia 25, 2010, 18:06:14 »
    oberwałeś SCHOTA!!!
    :D
    często sie tak zdarza,ja bym nie ryzykował,ponieważ bronie palne nie są celne(a szczególnie ta co podałeś)
    ja bym na twoim miejcsu bardziej uważał na pikinieów,bo to nie jest takie chop siup...(też wiele razy przegralem przez niech)
    żeby nie było że spamuje
    przypomniała mi sie bitwa:
    ja grałem tymi niebieskimi w takim modzie gdzie są husarze(nie wiek smuty,ten nowy,tylko starszy nie pamiętam jak sie nazywa)
    ja robie szarże na pikinierów...(wiem to było głupie,ale zaczynałem grę:D )
    trace konia i 3/5 kawalerii
    szybko staram się uciec do piechoty
    jakoś sie udało,moi muszkieterzy strzelają i diesiątkują ich ale jak przyszło co do czego
    przebrneła piechota za którą stali pikinierzy i po bitwie...
    nauczyłem się że na pikinierów sie nie szarżuje...
    pzdr Radtrak

    Offline piotrmasteror

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • THIS IS SPAAAAAM!!
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #138 dnia: Stycznia 26, 2010, 20:53:53 »
    kolejna porażka: robiłem screeny "DAJ KAMIENIA!" i zapomniałem zmienić ekwipunek przed walką.... nie przyszło mi do głowy żeby zabrać trupom....
    Szczęka mi opadła, przebiła się przez panele, warstwę waty szklanej, folii, regipsu, desek, siedliska myszy, wpadła na dolne piętro, wylądowała na podłodze, po czym odbiła się od niej i spadła na posadzkę. Wybiła dziurę w kafelkach i metrowej grubości warstwę wiekowego, poniemieckiego betonu, wpadła do zalanej piwnicy, roztrzaskała rury doprowadzające wody, po czym wrzasnęła "ja pie**ole!"
    BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAA

    Offline Gacek3000

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 333
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • NIE dla ACTA!
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #139 dnia: Lutego 01, 2010, 16:33:49 »
    Moją największą porażką było oblężenie Zamku Grunwalder.

    Przejeżdżając w pobliżu Zamku Unuzdaq ukazał mi się komunikat: "Królestwo Rhodoków i Królestwo Vaegirów wypowiedziały sobie wojnę!" Więc pomyślałem sobie odpuszczę Khergitów i powalczę z Rhodokami, a w dodatku Grunwalder było w pobliżu, zaplanowałem Kampanię mającą na celu zdobycie kolejno: Zamków Grunwalder, Tevarin i Unuzdaq oraz miasto Uxkhal. Zebrałem armię posiadającą ok. 291 wojaków (w tym 118 moich żołnierzy, 98 żołnierzy Lorda Druliego i 75 żołnierzy Lorda Taisy). Dotarliśmy na miejsce szybko (Lord Druli i Lorda Taisa przebywali w Praven), od razu przeszliśmy do roboty. Po zbudowaniu drabiny dałem sygnał do szturmu. Zamek Grunwalder zbudowano na wzniesieniu, więc było całkiem stromo. Nim żołnierze dotarli na mury Rhodoccy kusznicy raniąc lub zabijając kilkunastu żołnierzy uniemożliwiając im dalszą walkę. Gdy już doszliśmy na mury rozpoczęła się rzeź. Zabiliśmy obstawę muru i straciliśmy kolejne kilkunastu ludzi (w tym Lordów Taisę i Druliego oraz Marnida i Bunduka). Nakazałem ludziom by podążali za mną, w ten sposób ponosząc kolejne straty zdobyliśmy dwie mające strategiczne znaczenie wieże. Na jednej z nich pozostawiłem łuczników, co miało znaczący wpływ na przebieg dalszej bitwy. Piechocie nakazałem ustawienie się na szczycie schodów. Pierwsza fala Rhodoków została wybita pozostałem ja i 4 ludzi. Postanowiłem poczekać ze wznowieniem szturmu aż przybędzie wsparcie. Dotarło kilkunastu żołnierzy. Dałem sygnał do ataku. Rozpoczęła się bitwa, w której obie strony  poniosły dotkliwe straty. Na placu boju zostałem tylko ja i chmara Rhodoków. Wziąłem do rąk leżący na ziemi berdysz (w tej fazie gry miałem miecz i słaby topór wojenny) i rozpocząłem nie równą walkę. Gdy wiedziałem, że nie uda mi się samemu wygrać, wezwałem łuczników by zaatakowali wroga, sam zaś udałem się na schody by wypatrzeć wsparcie. Żołnierzy wspinali się po stromych schodach co znacznie ich spowolniło. Gdy piechota doszła, łucznicy cofnęli się na wzgórze i ostrzelali wroga. Na czele piechoty ruszyłem do boju. W końcu ukazał się napis: "Bitwa wygrana! Wciśnij..." Okazało się, że w zamku pozostało kilku ludzi. Poprowadziłem dwóch ludzi do ostatecznego zwycięstwa. Wrogowie mieli przewagę (było ich pięciu). Gdy padli moi ludzie zostałem sam i dwóch pawężników wroga. Gdy uporałem się z pierwszym, drug zadał mi cios glewią. Straciłem przytomność i szturm został odparty. Życie straciło 174 ludzi, ok. 30 odniosło rany (w tym dwóch moich żołnierzy, ok. 20 odniosło rany). Przyczynami klęski były na pewno: ukształtowanie terenu, przewaga wroga, niski stan życia i pech. Kampania zakończyła się jednak częściowym sukcesem: zdobyłem Tevarin, Unuzdaq i Uxkhal.                         

    Offline PosejdoX

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 48
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Neptun.
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #140 dnia: Lutego 14, 2010, 01:31:23 »
    Moją najbardziej śmieszną poraszką było najechanie Korsarzy mój oddział liczył 21 osób chyba cały oddział składał się z Veagierskich Weteranów oczywiście padłem pierwszy zostało mi 14 ludzi na 10 i dostałem jeszcze w dupe i straciłem wiele wartościowych przedmiotów a zginełem od headshota z toporku xD

    Offline Matey

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 33
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #141 dnia: Lutego 14, 2010, 09:39:59 »
    Oj to była długa walka:d Jako że grałem rhodokami, moji lordowie często dostawali w d*pe. A więc zmartwiony tą myślą pomyślałem, że sam wybije troche Nordów, Swadianów i Vaegirów. W armi miałem z 45 rhodockich sierżantów, 60 rhodockich strzelców, reszta to plemiency. Myślałem żeby zabić kilku lordów. Więc podróżowałem po swadii, nagle natknąłem się na Vaegirs War Party, wśród nich lord, który był sam, nie miał armi. Podniecony tą myślą ruszył na mnie, wiedział żę ma za sobą pełno swoich. I zaczęła się bitwa. Battlesizer na 1000:D Najpierw on, ruszyłem z moimi sierżantami, ale w połowie drogi pokazał sie komunikat: Nowi wrogowie przybyli. Nacisnąłem BackSpace, i co? Było ich 800, w tym połowa jeźdzców. A ja z mooją armią 130 luda. Walka była zacięta, nikt nie popełniał błedów, każdy dowódca był silny, więc poczekałem jak się roztrzygnie na bitwa. Jako że udało mi się zdobyć pozycje Marszałka, wycofałem się z walki, mając 60 ludzi, oni mieli zaś 400-500. Poszedłem po paru lordów, dałem rozkaz podążaj za mną. Podczas bitwy było widać, że wygrywamy, ale w końcu podleciał do mnie Vaegirski Harcownik, z oszczepami, stanął 10 metrów przed głową mojego konika, rzucił oszczep i mój koń dostał prosto między oczy. Spadłem z konia, i zaraz jakięs 15 jeźdzców mnie otoczyło i chyba wiadomo co się stało. Bitwa była wygrana, ale gdyby nie Harcownik, pewnie nie padł bym. Ja uważam to za moją największą porażke:D

    Offline Demonican

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 91
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Masło zdrożało o 3%
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #142 dnia: Lutego 14, 2010, 19:54:54 »
    Moja najwieksz aprzegrana byla walka moich 4 ludzi rekrutow veagirskich przeciwko dezerterom (lucznicy veagirscy).Z poczatku nie wiedzialem co mnie atakowalo gdyz nie przeczytalem z czym walcze tylko od razu najechalem na nich dodam jeszcze ze zaczynalem wtedy gre i byla to moja 3 bitwa.Czekalem az lucnzicy podejda do mnie ale po ok 1 min zaczela sie salwa strzal wszyscy moi zolnierze padli na hitsa a ja zostalem sam gdy dobieglem do nich mialem jakies 20 pkt zycia.Zaczolem zawzieta walke>Gdy zostalo tylko 2 i juz ten 1 nie mial pkt zycia 2 lucznik zawalil mi kryta i padlem:/.Jeszcze jedna porazka w Western 1866 zostal 1 zolnierz confederacji stal na gorce i gdy pod nia wchodzilem dostalem od niego strzala 70 obr i padlem.3 i ostatnia porazka byla w modzie Native Fantasty nie polecam tego moda czasami bywa zbyt trudny.Wparzylem na oddzial 27 wilkolakow ktory bez problemow rozniosl mnie w pyl hitami po 20 gdy ja bilem po 1-4 gdyz myslalem ze to przeciwnicy rangi grabiezcow jak na moda.Pozniej gdy gralem po raz 2 zaszlem na ogr camp gdzie ogrowie zrobili z emnie i z paru gothicowych zolnierzy salceson.Pozatym jest pewien bug zwiazany z ogrami czemu oni wala stuna mnie nie bijac?? wywracam sie na ziemi a nawet nie dostaje animacja ciosu ani zadnych obrazen.

    Offline warlordPL

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 7
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #143 dnia: Lutego 25, 2010, 01:04:28 »
    Moja najwiękasza porażka to jak podczas oblężenia na Praven zostalem sam 1vs1 i dostalem head shota od kogoś (jusz nie pamientam kto to był) i farewell my freind :( game over.

    Offline Arcylisz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1172
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #144 dnia: Lutego 25, 2010, 16:32:50 »
    warlordPL, już byłeś upominany o pisanie w sposób bardziej zrozumiały. Narazie nie widać poprawy, więc dostajesz pierwsze ostrzeżenie.

    Offline Brontes

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 16
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #145 dnia: Lutego 27, 2010, 23:40:09 »
    Ja miałem takie porażki jedna na turnieju kiedy zostałem 1v1 i..........chwila nieuwagi headshot między oczy......A 2 to jak w BaW leciałem sobie do miasta z nowymi ludźmi tam ok.200 rekrutów czy milicjantów i zakatował mnie odział 50 Anglików ja,jadę sobie na koniu na nich piechota trochę za mną i byłem pewny że moja nachylona lanca pierwsza rozwali anglika a tu boom....i trafienie nachyloną lancą koń nie żyje mi zostało gdzieś 10%hp i następni jeźdźcy mnie porostu roztratowali.....
    Stand your Ground!!!

    Never fall back!!!

    Offline kuuubbbbaaa

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #146 dnia: Marca 12, 2010, 18:03:17 »
    W modzie The eagle and the radiant cross walcząc z 260 osobową armią Nordów mając ok100 woja po pewnym czasie zostałem sam z jakimiś 5 veteran aurian aqersbuzer. zchowałem się za drzewem i co chwilę się wychylając ztrącałem jednego z mojej dwulufówki. Kiedy został jeden wychyliłem się na dłużej żeby przycelować lepiej i zakończyć tą walkę. Niestety wychyliłem się na zbyt długo...

    Offline elder

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 13
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #147 dnia: Marca 13, 2010, 21:47:01 »
    Moja największa porażka to dostanie heda od assassina:/ było to tak:było nas 100 vs 89(przewaga nie najgorsza)po pewnym czasie podjechałem do assassyna a on mi nie spodziewanie strzelił w głowę...ale wycofałem się i dokopałem assassynom:)
    Life is Brutal a Long Cat Bardziej

    Offline Domin

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #148 dnia: Marca 15, 2010, 16:13:19 »
    Moją największą porażką była walka z Rhodokami nas było 50 a ich 40 w Rhodokach wszyscy kusznicy walczymy a po kilku minutach zostało mi 10 łuczników a im 25 kuszników.

    Offline ][_, ([]) ][_,

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 34
    • Piwa: 0
    • SWADIA 4 EVER
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #149 dnia: Marca 22, 2010, 15:06:36 »
    Może to nie była porażka w bitwie ale przed nią:


    Mam ok. 75 ludzi, patrze, widzę 30 bandytów mówię co mi tam, dogoniłem ich i pisało ,że mogę się poddać albo atakować (innymi słowami) oczywiście pewny siebie klikam atak i gdy kliknąłem moja siostra (straszny urwis jak na 2 latka) bawiąc się przewróciła, i mnie popchneła, ręka  mi się "obślizgneła" i kliknołem żeby się poddać i tak to straciłem wszystkich ludzi (było tam gdzieś 10 swadia knight, 15 najemne ostrze i dużo rozwiniętych dobrze jednostek) i towar. :/