Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: najwiękasza porażka  (Przeczytany 30951 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Sir Tommy I

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #45 dnia: Sierpnia 21, 2007, 00:32:32 »
    Moich 32 ludków + ja zostaliśmy pokonani przez... uwaga... 15 mountain bandits! :D Miałem chyba coś koło 6 lv ;]

    Offline Sir Luke

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 6
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #46 dnia: Sierpnia 23, 2007, 00:41:00 »
    Byłem po walce z Dark Knight (oczywiście przegrałem)byłem bez konia miałem bardzo mało życia i byłem sam i nagle i zaatakowali mnie   
    River Pirate.Było ich z 19-25 nie pamiętam dokładnie.

    Offline Vapour

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 10
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Bass Guitar <3
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #47 dnia: Września 15, 2007, 09:30:30 »
    moja najwieksza porazka to jak dolaczylem sie do War Party Veagir i walczylismy na War Party Swadian i Swadian Scouts czy jakos tak i na koncu chyba u mnie zostalo z 3 a u nich 5 i moj lucznik mnie zabil headshotem xD
    "O'rly? Ya'Rly!"

    Offline Drayon

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 12
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #48 dnia: Listopada 02, 2007, 14:23:03 »
    największa porażka to jak walczyłem z małym odziałem Vegir Deserters

    było coś jak 12 moich na 8 Deserterów
    rozwalili mi ich i zostało  2 na 4
    ja miałem dużo życia bo nie podchodziłem za blisko.
    jade jade już chce ze sworda zabić a tu...

    You've Recived Critical(albo Couched) Lance Damage...
    98 dmg.
    i byłem dead.
    podpis...

    Offline mercanery

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 34
    • Piwa: -1
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #49 dnia: Listopada 12, 2007, 11:22:41 »
    jeszcze jedna porażka
    Napisze to w opowiadaniu. Więc
    Pewnego dnia gralem w Mount & Blade jade po mapie strategicznej, aż tu nagle battle(swadian deserts vs farmer, 12 na 6). Postanowilem pomóc farmerom i ruszylem w bój. W pewnym czasie jade na swym koniu z kuszą no i mialem wystrzelic kiedy nagle z tyłu wróg strzelił w konia i wierzchowiec padł martwy na ziemię. Zostalem giermek piechór który zginął od miecza dowódc
    W jednej chwili zabiłem wroga, a wróg mnie.
    K O N I E C

    Posty edytujemy a nie piszemy jeden pod drugim
    « Ostatnia zmiana: Listopada 12, 2007, 11:29:33 wysłana przez [POD]J@$ON »

    Offline Arcylisz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1172
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #50 dnia: Listopada 19, 2007, 10:42:40 »
    Ja dostałem raz przez łeb od trolla w TLD. Padłem na miejscu, mimo, że przed ciosem miałem pełno życia (ok.60)

    Offline Agarwaen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #51 dnia: Listopada 20, 2007, 00:07:07 »
    Trzy razy pod rząd zaczynając walkę z tym samym wasalem swadian, dostałem head shota(od swadian crossbowman'a, ale nie wiem czy tego samego :P ) szarżując na zastępy wroga, trzy razy. Mimo uniesionej tarczy i jechania zygzakiem. To trzeba mieć farta.

    Offline Beowulf

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 95
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #52 dnia: Listopada 23, 2007, 18:10:09 »
    Ale się wkurzyłem ostatnio! Prowadziłem swadyjską 20-osobową drużynę strzelecką. Napadliśmy na river piratsów. Połowa ludzi mi zginęła. Zgadnijcie co się stało.
    Beowulf&Grendel...                                                         teraz                                                         Mount&Blade
    BEO AND OTHER
    VAEGIRS  RULEZZ!!!
    Your Blood! Oh no! I aimed at other knight! Sorry!

    Offline Misiumen

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 663
    • Piwa: 1
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #53 dnia: Listopada 23, 2007, 18:11:55 »
    Zabili ci polowe ludzi jezuu nie pisz w ten sposob, bylo od razu napisac o co be a nie jakies zgadywanki.

    Offline Gregorius

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 29
    • Piwa: -1
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #54 dnia: Grudnia 24, 2007, 16:32:26 »
    Moja porażka to:


    Zaatakowali mnie mongołowie czyli moja ulubiona grupa kturą lubię scigac
    no i tak moja grupa nawala a tu stszałka z head shsota dla konika a akurat szarżowałem na grupe mongołow i konik sie wyglebał a ja wleciałem prsoto na mongołow oni z ciupagami mnie naparzaja ja sie zaslaniam tarcza a ich było 8 a nagle tarcza trzask i uciekam potem sie brana zaslaniam i naparzam spokojnie jak gdyby nigdy nic wtedy zabilem z miecza z 3 mongołow ale potem mi naparzali pare hitow zdenerwowałem sie i walilem jak opentany i zabiłem 1 mongoła
    UFFFF zaczeli mnie wspierac moi crossbowmani było ich 6 no i został ostatni mongoł
    ja go zadziobałem a w tym samym momecie ja sie owruciłem a mój kusznik wypuscił stszałe i sami wiecie co sie stało

    Stszałka łup między oczka i bye bye
    a po walce wywalilem jednego crossbowmana z party i zatrudniłem skirmisha

    Offline ARGAIL

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 44
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #55 dnia: Stycznia 13, 2009, 14:11:30 »
    Co wy wiecie o porażkach !!! TO JEST PRAWDZIWA KLĘSKA !!!
    Miałem zamek Ryadin bodajże (nigdy nie mogę zapamiętać nazwy) a w nim więziłem 15 lordów Swadii przez miesiąc ich zbierałem i przyjechali JE..NI Vaegirowie i odbili mi ten zamek choć miałem tam 150 chłopa ale ich na początku 500 chyba było.
    A najgorsze że w ostatnim ataku na zamek ich było 35 a moich 9 i gdybym wtedy był jeszcze na chodzie to pewnie bym dał radę (nieźle strzelam z łuku)
    Ech........przegrałem i aż mi się grać odechciało :( Tyle pracy na marne.

    NIECH KTOŚ ZROBI MODA ŻEBY MOŻNA BYŁO LORDÓW WYŁAPYWAĆ I WIESZAĆ NA SUCHYCH GAŁĘZIACH.

    ŚMIERĆ VAEGIRSKIM NAJEŹDZCOM !!!

    Offline Jorik

    • Komuszek
    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 42
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #56 dnia: Stycznia 14, 2009, 07:24:16 »
    @up hahahahahhahahahahahhahahahahhaaaafa wieszac? nie nie! palic na stosie!

     moja porazka byla czyms co sie zapamietuje i powino sie tracic 10000000000000000000000 renomy!

    moj piekny oddzial. 26 swadian knightów, zostalo wybitych w pien w starciu z rhodockim szmatlawcem. komp  zgenerowal fajną mapke. rzeke gleboka jak fose, gory takie ze nawet zdobywca mount everesta by nie wszedl i zaskoczyli mnie rhodoccy kusznicy. pierwsze 16 swadianów padlo jeszcze w rzece. nakazalem odwrot (jaki ja jestem głuuuuuuuuuuuuuuuupi) i za pozno sie zczailem ze oni beda wracac przez rzeke! przezyl 1 swadian i ja. ten swadian padl w czasie odwrotu

    A ja daję ci ostatnie ostrzeżenie za olewanie zasad ortograficznych. Radzę się pilnować, bo wtrącę cię do lochu razem z panem "Zagłową" i "Bochunem".

    kolba, ja uzywam radzieckiej klawiatury z roku 1978 wiec nie ma tu polskich znakow. czasem jestem u kumpla to napisze zgodnie z ortografia
    « Ostatnia zmiana: Stycznia 15, 2009, 10:21:49 wysłana przez Jorik »
    Pryki sprzed Fabryki

    Offline BeziK Knigh 14

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 22
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #57 dnia: Stycznia 29, 2009, 16:55:12 »
    Oto moja największa porażka:

    Wojna z Vaegirami. Dzień 372. Oblężenie Curav. Jako marszałek Swadii pociągnołem za sobą 8-miu lordów.
    Po 16 próbach oblężenia nie udało nam się zdobyć ostatniego bastionu Vaegirczyków [lub też Vaegirów :-) ].

    JA WCALE NIE KŁAMIĘ!!!

    To była największa porażka Swadii od czasu (jak ja to nazywam) Bitwy pod Praven. My 89:497(coś koło tego) Rhodokowie

    TU TEŻ NIE KŁAMIĘ!!!
    Aby żyło się lepiej, aby nie było buntu, aby wszyscy byli szczęśliwi. Everyone! Charge!
    Jestem z tych 11%!!!

    Offline zue dazy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 108
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #58 dnia: Stycznia 29, 2009, 17:22:55 »
    Ormeli(Ci dobrzy-ja) vs Imperial(Brzydale-oni)
    W okolicach Ober Castle 2 szajki imperialistów dopadły jednego z Beyów, ich ponad 130 porządnie wyszkolonych. on resztki jakiejś armii, z 12-14 ludzi może. Dzielny generał Dazeusz postanowił ruszyć z odsieczą, lecz w chwili gdy dotarł na miejsce, wraz ze swymi 60 świeżo upieczonymi rekrutami, okolicę spowiła mgła. Pal to licho, odwrotu już nie było, więc po omacku przemierzaliśmy złowieszczą okolicę, aż nagle rozległy się krzyki. Jedyne co było widać to rozbłyski wystrzałów.  Przywalili w nas z zaskoczenia z, jak się potem okazało, wzgórza. Pierwsze salwy ściągnęły ponad 30 moich. Bitwa zakończyła się nim się na dobre rozpoczęła-.-'.
    http://zue-dazy.mybrute.com subtelny reflink, prawda?:]

    Offline Kuroi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 973
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Who's bad? Who's bad? Who's bad?! I AM BAD!!
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #59 dnia: Stycznia 29, 2009, 18:29:25 »
    Może nie była to jakaś tragiczna przegrana ale to jest coś co pamiętam do dziś pomimo upływu czasu...
    To był mój pierwszy raz jak miałem oryginał M&B(wcześniej grałem na demku) więc miałem okazję zwerbować jakichś ludzi do swojego oddziału,trafiłem na vaegirów, no to z wesołą gromadką 10 rekrutów wyruszyłem na tereny nordów..Wtedy nie znałem się na rodzajach bandytów to nie wiedziałem że korsarze są tacy mocni..Zaatakowałem, ich 15 na moich 10, myślałem że sobie poradzę skoro sam pokonałem 10 rabusiów xD Potem..Potem był już tylko płacz i zgrzytanie zębów.... przy spotkaniu się obu grup nie wiedziałem co się dzieję nagle lewa strona ekranu rozbłysła czerwonymi i pomarańczowymi wiadomościami,i jedną czy dwoma zielonymi..spanikowałem! Zacząłem się wycofywać(już sam) i myślałem że dam radę ich jakoś powystrzelać z łuku..i nagle trach! Spadłem z konia z toporkiem w czole...THE END