Umownie panowie, tylko umownie :)
Również umownie powiem że "sprzedaję" czy raczej nakłaniam ludzi do przyjęcia rzeczy, których nikt nie zechciałby przyjąć.
Jeszcze inaczej mówiąc, jestem ambasadorem złej nowiny, bo tylko takie są treścią mojej pracy, choć jej produktem końcowym jest poszukiwanie dobrego dla ogółu rozwiązania problemów - choć nie zawsze w kategoriach dobra odczuwa to jednostka nad którą "pracuję".
Czasami sam odczuwam jakbym pracował w reklamie, reprezentując innych.
Inaczej mówiąc, jeśli to określenie nie będzie naruszeniem regulaminu, jeśli tak, proszę o wybaczenie: " tkwię po uszy w gównie".
A im głębiej w nie wchodzę, tym usilniej szukam zamiennika dla otaczającej mnie miernoty.
Nie muszę chyba dodawać, że tym razem wybór moich poszukiwań padł na przygotowywany "Where East meets West" , który ze wszechmiar wydaje się być nietuzinkowy.
To tak w uproszczeniu :D