Obudził mnie jakiś wyraźny głos, po którym reszta zamilkła. Poczułem kołysanie.
- Pewnie kapitan, ech, już wyruszyliśmy - powiedziałem sam do siebie
No cóż, jak zjawił się kapitan to pewnie coś się szykuje. Mam nadzieję, że jakaś prosta sprawa do wykonania, by tylko rozprostować kości. Dobra, wstanę i pójdę tam do nich, może któryś mi powie co się dzieje. Może znajdę chociaż jakiegoś nie Norda.
Stanąłem na nogi i poszedłem do pomieszczenia, w którym cała zgraja się znajduje. Otworzyłem drzwi i swym zachrypniętym głosem spytałem:
- Czy mógłby mi ktoś powiedzieć co się dzieje?
Patrząc, zauważyłem jedną osobę.
- Ty z nadziakiem, będą Ci potrzebne te oszczepy? Jeśli nie, to je daj. A'propo jak się zwiesz? Opowiedz mi, bo reszta chyba nie jest skora do gadek. Widzę również, że jesteś z południowego-wschodu sądząc po twojej cerze.