Każda sesja przez neta ma to do siebie że mimo starań najszczerszych przez MG w końcu się "wypala". Gdzie tu wina leży? Po czyjej stronie? Moim zdaniem odpowiedz jest bardzo prosta. To nie to samo co granie "live", w tedy słyszysz drugiego, w tedy mistrz gry tonem głosu daje do zrozumienia że cos się dzieje dobrego lub złego. Gracze na bieżąco wymieniają się poglądami.
Na forum jest to o tyle trudne ze ograniczamy sie do postu, i nie sposób określić co tak do końca robimy, z kim gadamy.
Ale jak mój kolega z którym często grywam w domu powiedział, sesja rpg nawet na forum wypali jeśli wszyscy sie wczuwają i naprawdę chcą grać.
W dobie gier mmo i innych "szitów" imitujących prawdziwe rpg jest ciężko pokazywać ludziom ze ta forma(papierowa) jest bogatsza i o niebo lepsza. Przeciętny gracz chce walki, bogactwa, a wszystko to najlepiej by było łatwe do zdobycia(tak,pije tu do Skyrima który pod tym wzgledem nie dorasta do pięt Morrowindowi). Nie daj boże aby MG zabił takiego "czempiona", zazwyczaj gracz takowy zrzeka się dalszej gry. Czasem wystarczy aby mu nie wyszedł jakiś wg niego ...genialny plan.
Gry fabularne wymagają myślenia i odrobiny wyobraźni i zwyczajnej chęci.Bez tego szkoda czasu i MG oraz gracza. Naprawdę.
Dokończmy tą sesje bo ja osobiście ciekaw jestem co dalej będzie, pojawiło sie kilka wątków które stworzyli gracze. A MG świetnie na to reaguje(naprawdę mało kto docenia to że MG mimo zaskoczenia potrafi sprawić ze świat dalej żyje mimo tego że gracze niekoniecznie podążają główną fabułą).
Pisze nieco chaotycznie ale chciałem szybko przekazać co o tym myślę. Co do młotka, nawet gracz niezaznajomiony z tym światem da rade się wciągnąć w klimat. Zresztą sam zadbam o odrobinę wprowadzenia w ten jakże brutalny i niebezpieczny świat;)Mam nadzieję że chociaż dłużej uda się ja prowadzić niźli poprzednio;/