*No nic, honorowo się nie obejdzie* - Oddział! Cenny ładunek został przechwycony! - *W tej właśnie chwili przez ścianę wyłom wyrąbał taran, a po tym weszło ponad 20 strzelców, którzy natychmiast wymierzyli w głowy najbliższych mi wrogów. Jeden tylko przeżył, Hanna Mostkowiak. Jednak długo to nie trwało. Vaegirski wojownik natychmiast podniósł tasak i poćwiartował go w oka mgnieniu. W tej chwili padł rozkaz* - Osłaniać Cenny ładunek do odwołania! - *Po czym weszła reszta oddziału, w tym 8 zaprawionych w boju Vaegirskich rycerzy z wielkimi, długimi berdyszami. Rozprawili się z resztą wrogów, a niedobitki wybijali. Wtem padł rozkaz* - Odwołać! Ja zajmę się tą łachudrą - *Rzekł uzbrojony w Tasak bojowy, Mistrzowskiego wykonania łuk wojenny, niedorównujący nawet Herkulesowi, czy temu jakiemuś gostkowi, co po wojnie trojańskiej 10 lat się włóczył po dziwkach. Mniejsza o jego imię, uzbrojony w Hełm zamknięty dostojnego wyglądu, zbroje płytową, najlepszą w Calradii, i buty stalowe. Zaczął nacierać.
Przebił się bez problemu przez gwardię głupca. Lecz oporu - aż takiego - się nie spodziewał. Oberwał cios w tors, jednak szybko się ocknął, i odparł następny atak chamberem, a następnie wybił mu miecz w ręki. O walce nim nie było mowy - wygięty o 37 stopni, nie było dyskusji. Znając coś takiego jak honor, rzekł do nordyckiego głupca - Widać, że nie wiesz co to honor. Mimo że ja w przeciwieństwie do cb wiem co to jest, i tak powinienem cię pociachać, tu i teraz. - *Zastanowiwszy się jednak, szybko pognał do czyjegoś stołu, łyknął trochę piwa, a na małą popitkę 2 łyki świeżego wina, po czym wrócił do Norda - ...ale dzisiaj, mam dobry humor. Jeśli chcesz, możesz odejść. *Sięgnął po coś do sakiewki, i wyciągnął sztylet.* - Masz tymczasową broń. Nie, nie licz na zemstę. Potrzeba 3 hitów, aby ranić gościa bez zbroi, nieważne ile masz skilla w siłce. - *po czym znowu tam sięgnął...* - Trzymaj te 30 denarów. Dzielny nie jesteś, ale wiesz co to znaczy trzymać miecz w ręku. Kup se jakieś świństwo tam, gdzie podają dobre piwa.
*Wojownik, zmachany, zawołał karczmarza i rzekł* - Przepraszam za bałagan. Podaj mi jednak kufle piwa. Po tym wszystkim, zaschło mi w gardle.