Sam też nic nie doradzę. To walka małych grup, więc w zasadzie więcej decydują indywidualne umiejętności niż taktyka. Zasady obowiązują jednak te same: strzelcy do tyłu, najlepiej na wzniesieniu, by mieli widocznośc; piechota (kawaleria też, bo koni nie mają) stoi i czeka na wroga, jeśli ten nie może dosięgnąc nas na odległośc (np. za daleko dla oszczepu, a łuków nie mają), a jeśli mogą, to do ataku. Strzelcy po wyczerpaniu amunicji wchodzą do walki wręcz. Poruszamy się szykiem rozproszonym w rozkazie "Za mną". Jak dasz "Do ataku", to po jakimś czasie anuluj, bo ci się towarzystwo rozbiegnie i momentami będzie 5 bandziorów na jednego Twojego. Przypuszczam, że pewnie dlatego masz takie straty. Gdy wszyscy są razem, tuż przed starciem zgrupuj towarzystwo, by każdy się wzajemnie osłaniał. Po rozwaleniu każdej grupki znowu zbiórka.