wesch, Haller, czy ktoś tu komuś zabrania oglądać kucyki? Nie. Jednak śmieszne jest, gdy ktoś próbuje wmówić innym, że jaranie się dziewczęcymi kucykami przez dojrzałego faceta jest normalne. Nie jest. To patologia. Raczej nieszkodliwa (choć inaczej może twierdzić partnerka takiego "bronie'go", która przeżyje swoje ciężkie chwile), ale jednak patologia. Niech sobie ogląda, niech się nimi podnieca - w końcu to jego życie i jego wybór. Nadal jednak jest to żałosne i żadne argumenty tego nie zmienią.
Daedalus, yhym. Niektórzy uważają za mało męskie granie w wieku 30 lat w niezbyt skomplikowaną gierkę dla dzieci, angażowanie się w nią do tego stopnia, że pilnujesz owych dzieci na forum poświęconym tej grze, a na dodatek robisz moda do tejże niezbyt skomplikowanej gry.
Zacznijmy może od tego, że nie gram w gry dla dzieci, bo M&B taką grą nie jest, jak już zresztą wspomniano. Ogólnie temat gier komputerowych to temat rzeka i można o grach i ich odbiorze w społeczeństwie gadać naprawdę długo. Jest to bardzo młoda forma rozrywki, czasami wręcz prezentowania sztuki i jeszcze nie wszyscy zdołali przełamać w sobie stereotypowe patrzenie "gra=zabawa dla małych dzieci", nawet mimo tego, że dzisiejsze gry swym poziomem artystycznym często przewyższają znacznie filmy, które można obejrzeć w kinie. A przecież nikt nie powie, że oglądanie filmu to zabawa dla dzieci... Przykład gier komputerowych jest więc kiepski. Tym bardziej, że w M&B nie gram, a tylko traktuję ją jako warsztat i upust dla mojej kreatywności. Już nawet nie mówiąc o tym, że dzięki zrobieniu spolszczenia do M&B na pewien czas zdobyłem ciekawą i całkiem nieźle płatną pracę...
Masz jednak rację co do tego, że przez niektórych takie hobby może być odbierane jako mało męskie. Problem w tym, że o ile z ojcem na temat gier nie porozmawiam (bo to całkiem inna epoka i inne patrzenie na świat), tak już z rówieśnikami, a nawet z osobami parę ładnych lat starszymi już jak najbardziej. I będzie to rozmowa bez zażenowania, nawet gdy wokół pełno będzie innych samców poniżej 40-go roku życia. Przykład mięśniaków też kiepski, bowiem oni też grają, jeśli nie na PCie, to na PSXsie. Ze starszym bratem dla przykładu, który przy porównaniu ze mną jest szczytem macho i typem, którego lepiej w barze nie zaczepiać, nieraz sobie pocinałem w CoDa i gadałem na temat gier. Nieraz sam podsyłał mi do obejrzenia jakąś gierkę, którą zachwycali się się jego kumple z budowy. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jednak jego kolekcjonującego kucyki ani tego, że ze swoimi kolegami na temat kucyków rozmawia. To byłoby wybitnie żałosne.
Co do męskości, to najlepszą jej miarą nie jest to, jak facet sam siebie postrzega, a to jak patrzą na niego kobiety. Dojrzałe kobiety - takie, które mają poukładane w głowie i poważnie myślą o znalezieniu stałego partnera i o założeniu z nim rodziny. Mało która zdecyduje się wiązać z kimś, komu w głowie kolorowe kucyki, bo takiego gościa ciężko traktować poważnie, nie mówiąc już o tym, by czuć się przy nim bezpiecznie. Z tego co zauważyłem, to na gry komputerowe też kobiety bardzo często krzywo patrzą, ale jest to krzywe patrzenie zupełnie innej kategorii (choć to zależy w dużej mierze od samej gry). O ile kobieta może być zła na swego partnera-gracza, że marnuje swój czas przed głupim pudłem, zamiast zająć się czymś bardziej pożytecznym, tak ogromnym, nieporównywalnie większym ciosem byłoby dla niej to, że jej "chłop" nagle wpadł w szał kucyków.
Co tu się zresztą oszukiwać - kobiety u mężczyzn szukają męskości, dokładnie tak jak mężczyźni szukają u kobiet kobiecości. Tak jak żaden rozsądny facet nie będzie się wiązał z kobietą, która ma większe jaja niż on sam i przy której będzie się czuł mały i bezbronny, tak żadna rozsądna kobieta nie będzie się wiązać z gościem, który zachowuje się jak mała dziewczynka i szaleje za kucykami.
A co do zdziewczęcenia, znam wiele osób, które nie oglądają MLP, uważają się za niezwykle męskich, a noszą różowe koszulki z dekoltem i obcisłe spodnie.
Powiem szczerze, że zawsze śmieszy mnie, gdy widzę taki ubiór. Da się to jednak jakoś przeboleć. Co innego, gdyby na tej różowej koszulce dodatkowo pojawił się kolorowy kucyk. To byłby znacznie cięższy kaliber... ;)
Za to na zdjęciach ze zlotów nie raz widziałem ludzi z długimi włosami i brodami, wyglądających jak wojownicy wikingów...
Zarzuć jakimiś fotkami twardzieli oglądających kucyki. Jestem ciekaw. :)
I żeby znów nie było niedomówień i żebyś mi znów nie płakał, że niekulturalnie Cię obrażam - ja cały czas piszę o facetach dorosłych, powyżej dwudziestki. U młodszych takie odchyły można traktować z ogromnym przymrużeniem oka, bo z tego już niedługo wyrosną. Rzecz nieszkodliwa. Każdy z nas na swój sposób przechodził okres dojrzewania. Jednak u osób już ukształtowanych takie ogromne zainteresowanie kucami można śmiało zaliczyć jako przejaw zaawansowanej ciapowatości.