Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Rozkazy :)  (Przeczytany 6014 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Heres

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 32
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zamknij ryj jak do Mnie mówisz : D
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #15 dnia: Lipca 30, 2012, 20:03:55 »
    Nawet nie chodzi o wojsko, a o władcę :) Król Harlaus to przy Hakimie jakiś pierdziportek
    ,,Ja wiem, że w życiu są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty... "

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #16 dnia: Lipca 30, 2012, 20:05:11 »
    Jest osobny temat o władcach, nawet świeży :) Tu chodziło o rozkazy i taktykę, a ta zależy od jednostek.

    Offline Heres

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 32
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zamknij ryj jak do Mnie mówisz : D
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #17 dnia: Lipca 30, 2012, 20:24:52 »
    Ja wiem, wiem :)
    ,,Ja wiem, że w życiu są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty... "

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #18 dnia: Lipca 30, 2012, 21:31:55 »
    1) jeśli są konni(nie wszyscy żołnierze) to: Postawić z przodu włóczników za nimi łuczników. Swadianie,Khergici i Sarranidzi by mieli ruszać za nami ( my musimy też mieć konia) i szarżować wroga. Nordyccy huskarle zaś stali by jako tako dookoła łuczników i ich osłaniali/

    I. Są 2 małe "ale". Na początku wspomnę, że naprawdę małe, bo patent jest ogólnie dobry.

    1. Piechota wysunięta przed strzelców zasłania im widok. Jeśli ustawimy się na wzgórzu, problem znika. Jeśli przeciwnik ma wzniesienie i atakuje nas z niego, to strzelcy będą go ostrzeliwac, ale też do czasu, gdy wróg nie zejdzie do naszego poziomu. Na równym terenie jednak strzelcy stracą wroga z oczu.

    Rozwiązaniem na to może byc rozluźnienie szyku piechoty, by strzelcy strzelali między piechurami. Mimo wszystko mają ograniczone pole widzenia. Do tego musimy cały czas miec sytuację pod kontrolą, by piechurzy zacieśnili szyki tuż przed zbliżeniem się wroga.

    2. Patent zakłada osłonę strzelców z przodu i z tyłu. Ciągle możliwe jest uderzenie od flanki.

    Zakładam, że odstępy między trzema liniami nie są duże. Wtedy kawalerzysta uderzający strzelca od boku musi gdzieś odskoczyc i wpadnie na którąś z linii piechurów. Jeśli odstęp będzie za duży, to wróg będzie miał zbyt dużo swobody. Na szczęście żołnierze po rozkazie "Utrzymac pozycję" nie stoją w miejscu, ale robią obronę aktywną czasami wychodząc do przeciwnika. Do tego dochodzi fakt, że AI komputera nigdy nie osiągnie zdolności ludzkiego mózgu, komputer nie będzie więc tak złośliwy, by uderzyc strzelca i jeszcze się wydostac. W końcu kawalerzyści atakują grupą, więc któryś zawsze uderzy w piechotę.


    II. Niemniej jednak takie ustawienie - mimo że jest ok - polecam zastąpic innym wariantem, a w zasadzie dwoma do wyboru:

    1. Od końca: linia piechoty ofensywnej (właśnie huskarle albo inne "pancerniki", np. swadiańscy sierżanci), linia piechoty defensywnej (głównie Rhodocy) i strzelcy na początku. Oczywiście do piechoty ofensywnej i defensywnej można werbowac inne jednostki, też dadzą radę. Ważne, by kontrolowac, co się dzieje. Strzelcy mają swobodę naparzania do przeciwnika, ale w ostatniej chwili muszą zrobic 10kroków w tył, a piechota defensywna w przód, a potem zacieśnic szyk. Piechota ofensywna stoi na końcu, ale gdy zagrożenie ze strony kawalerii zniknie (rozbijemy ją naszą jazdą albo ona sama rozbije się o naszą piechotę), każemy im atakowac. Zapobiegamy w ten sposób sytuacji, gdy wrodzy strzelcy/oszczepnicy podchodzą sobie na bliską odległośc i strzelają do naszej przedniej linii, która stoi w miejscu. Oczywiście tej grupie też można kazac zaatakowac.

    Jeśli mamy wzgórze, rotacja strzelców i piechoty defensywnej nie jest potrzebna. Strzelcy stojąc w drugiej linii mogą strzelac obrońcom nad głowami.

    2. Prostszy wariant może nie odpowiadający średniowiecznej sztuce walki, ale w grze skutkuje, bo nie wymaga ciągłego kontrolowania formacji pieszych. Możemy zając się samą kawalerią nie martwiąc się o inne formacje. Nierealne? Skądże. Pamiętajmy, że w prawdziwym świecie wyznaczylibyśmy dowódców poszczególnych grup, nauczyli ich paru zagrywek i zrzucili na nich ciężar takich prostych komend jak "Zacieśnic szyk" lub "10 kroków naprzód". Sorry, że mam dowodzic drużyną 150 osób i myślec za każdego.

    No, ale do rzeczy. Formacja nazywa się "Rój" (jeden granat i chuj :) na szczęście w tych czasach jesteśmy bezpieczni). Klikamy rozkaz dla kawalerii "Za mną", a potem "Pozostali - utrzymywac pozycję; zacieśnic szyk". Wtedy każdy, kto nie jest kawalerią stworzy linię, która będzie się bronic w jednym miejscu. Strzelcy mają swobodę strzału, bo są na pierwszym planie. Piechota też jest na pierwszym planie (drugiego nie ma), więc jak nawet kawalerzysta uderzy w tą linię, to dostanie z boku od piechurów.

    Ten wariant jednak też ma wadę: przez jedną linię rozpędzony kawalerzysta prawdopodobnie przejedzie (w przypadku powyższych wariantów nie ma już tak łatwo). Musimy więc krążyc kawalerią dookoła i strącac, kogo się da, żeby ataki nie były za częste. Na wzgórzu jest w miarę bezpiecznie, bo kawalerzysta wroga wytraca prędkośc.




    Offline Inkaska

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 547
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #19 dnia: Lipca 31, 2012, 14:38:24 »
    Ja w przypadku kawalerii robię inaczej. Nie daję im "Za Mną", bo wtedy się zatrzymują, robią debilne rzeczy, i dopiero zaczynają szarżować. Do mojej taktyki potrzebny jest szybki, a co najważniejsze zwinny koń (zaraz wytłumaczę dlaczego).
    Na początku bitwy, jeśli mam jakichkolwiek strzelców, daję im "utrzymaj pozycję". Piechurzy (jeśli jacyś są) niech biegną do przodu. I tak nie dojdą przed kawalerią, a atak z zaskoczenia się przyda. Przejdźmy do sedna. Gdy moja kawaleria właśńie dojeżdża do wroga, ja wykorzystując. mojego konika wymijam ich, oraz cały szyk wroga. Wtedy oglądam się za siebię i jeśli konni wbili się już w wroga, odczekuję chwilę, by mogli trochę pozabijać, wtedy daję im "Za mną". Ja stoję daleko za przeciwnikiem, kawaleria do mnie dojeżdża (gubiąc po drodze wrogów) i wtedy daję "Do Ataku!". Konni nawracają się, szarżując na biednych piechurów, a tymczasem moi zagubieni piechociarze atakują ich od tyłu, korzystając z tego, że tamci zwróceni są w moją stronę.
    Taktyka szczególnie skuteczna przeciwko Nordom i Rhodokom, gdyż mają samą piechotę. Wroga kawaleria troszku utrudnia sprawę.
    Należy jednak uważać, by odjechać jak najdalej od wroga swoim bohaterem od wrogów, bo zdarza się, że wrogowie mogą się zrespić pomiędzy tamtymi zdziesiątkowanymi, a naszą kawalerią.

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #20 dnia: Lipca 31, 2012, 15:42:09 »
    To jest wariant ofensywny w przeciwieństwie do mojego defensywnego? Który wybrac? Wszystko zależy od przewagi strzelców. Jeśli my ją mamy, to im bardziej opóźnimy starcie z wrogiem, tym lepiej dla nas, bo nazabijamy wrogów zanim do nas podejdą. Jeśli każemy piechocie wystartowac, to starcie nastąpi szybciej z przeciwnikiem nie osłabionym ostrzałem (tzn. trochę oberwie, ale jak na niego zaczekamy, to oberwie bardziej). Możemy ewentualnie zaczepiac jego strzelców kawalerią uderzając i zaraz uciekając. W ten sposób nawet jeśli nie wybijemy mu strzelców, to skupimy na sobie uwagę, co da spokój naszej stojącej piechocie (jest ona łatwiejszym celem niż szybka kawaleria, więc niech strzelają do nas). Jeśli natomiast przeciwnik ma większą siłę ognia, to należy nacierac, czym się da (oprócz strzelców), by nie dac mu za długo postrzelac.

    Dodam sprostowanie odnośnie kawalerii, bo skupiłem się na liniach pieszych i strzeleckich, a przy kawalerii napisałem po prostu "Za mną", by odjechali od tychże linii. Oczywiście wskazane jest rozkazac atak, by konni rozwijali maksymalną prędkośc (w przypadku "Za mną" jadą tyle, by nas nie wyprzedzic) oraz skupiali się na celach (w przypadku "Za mną" biją tylko tych, którzy znajdą się blisko, a i to często ze spóźnionym refleksem). Z drugiej jednak strony, jeśli zostawimy ciągle tryb ataku, to kawalerzysta po wbiciu się w piechotę będzie z nią walczył do upadłego (czyli krótko) zamiast odskakiwac i znowu szarżowac korzystając z przewagi prędkości (tzw. Hit'n'run lub po ludzku "walka z doskoku"). Ponadto, gdy przeciwnik się rozbiegnie, zrobi to samo nasza kawaleria, bo będą sobie dowolnie wyszukiwac celów.

    Dlatego sposób Inkaski jest o tyle dobry, że zaraz po uderzeniu zmienia się rozkaz na "Za mną", by kawalerzyści w linii prostej przebili się przez piechotę, przegrupowali się i znowu trzasnęli z rozpędu. Ja jednak zawsze jadę z nimi, by też kilku utłuc i przyexpic ;)

    Offline Heres

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 32
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zamknij ryj jak do Mnie mówisz : D
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #21 dnia: Lipca 31, 2012, 20:29:56 »
    No właśnie, a moja armia składa się z większości z kawalerii... Owszem, mam i strzelców i piechotę, ale w procentach więcej mam kawalerii :)
    ,,Ja wiem, że w życiu są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty... "

    Offline Rapodegustator

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1334
    • Piwa: -38
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #22 dnia: Lipca 31, 2012, 21:47:58 »
    To już zależy ile masz tych strzelców i piechoty. Jeśli na 1 bitwę jest np. po 5 strzelców i 10 piechoty, to grupujemy wszystko, kawalerie rozpraszamy, najpierw atakuje piechota, a następnie kawaleria. Może ich zginąć paru, ale odpowiednie dowodzenie kawalerią załatwi wszystko :)

    Tylko, jeśli mamy wzgórze i na nim jesteśmy, lub wróg jest na wzgórzu, nie warto tej taktyki stosować. Tylko na w miarę płaski teren.
    Zeby osiagnac rzeczy trudne potrzeba czasu. Zeby osiagnac rzeczy niemozliwe potrzeba go troche wiecej.

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #23 dnia: Lipca 31, 2012, 21:54:38 »
    Jeśli jest dużo kawalerii, a mało piechoty, to skromnie odradzałbym stosowanie się do zasady "najpierw atakuje piechota, potem kawaleria". Nie widzę powodu, dla którego darmozjady na koniach mają się opierdzielac, skoro mogą już zamiatac. Inna sprawa, gdy kawalerii jest mało. Wtedy dobrze jest poczekac na starcie piechoty z wrogiem i uderzyc go od tyłu. Będzie zajęty walką, więc nie nadziejemy się na jego piki.

    Offline Heres

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 32
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zamknij ryj jak do Mnie mówisz : D
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #24 dnia: Lipca 31, 2012, 21:56:42 »
    U mnie to wygląda tak, że piechota chroni łuczników, a ja z moją kawalerią szarżujemy na wrogów ;)
    ,,Ja wiem, że w życiu są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty... "

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #25 dnia: Lipca 31, 2012, 22:38:46 »
    Czyli masz ustawienia domyślne: piechota, strzelcy, kawaleria. Polecam wyodrębnic dwie grupy piechoty. Na przeciwnika bez kawalerii dobry jest też taki sposób:
    Strzelcy na wzgórzu z tyłu albo na równinie z przodu. Przed nimi albo za nimi (wzgórze/równina) piechota defensywna.
    Piechotę ofensywną wysyłamy na jedno skrzydło, a kawalerią popylamy na drugie. Odległości powinny byc na tyle duże, żeby przeciwnikowi mimo wszystko chciało się biec do strzelców. W decydującym momencie atakujemy ze skrzydeł gniotąc przeciwnika z trzech stron, jeśli koordynacja w czasie się uda. Pisałem o tym zresztą w pierwszym moim poście w tym wątku.

    Offline Heres

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 32
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Zamknij ryj jak do Mnie mówisz : D
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #26 dnia: Lipca 31, 2012, 23:16:09 »
    Hehehe, wiem, wiem :). Tylko jeszcze nie zdążyłem wprowadzić tego w życie :)
    ,,Ja wiem, że w życiu są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty... "

    Offline Rapodegustator

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1334
    • Piwa: -38
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #27 dnia: Lipca 31, 2012, 23:57:13 »
    Ja do taktyk Eryka stosowałem się w kiepskich czasach. Uwierz, że jestem na takim poziomie w grze, że normalnie mam samą kawalerie. Po za rekrutami jako piechota.

    Nie zrozumiałeś mnie po za tym do końca. Najpierw rozpraszam kawalerie gdzieś od flanki na wroga. Po czym piechota zgrupowana (jeśli jest ich co najmniej 5) idzie pierwsza do ataku. Kiedy wróg się na niej skupi, a będą już dość blisko siebie, atakuje wraz z kawalerią w takim momencie, aby wbiła centralnie na nich sekunde po starciu piechoty ze sobą. Pierwszy atak skutkuje spadkiem morale wroga, w związku z czym straty są bardzo małe (nijakie bym powiedział, ale jednak trochę tego ginie). Ważne by wbić idealnego synchra. Do tego trzeba pograć trochę i po obserwacji terenu wybrać PERFECT moment. W innym razie poniesiemy większe straty, a tego chcemy uniknąć.
    Zeby osiagnac rzeczy trudne potrzeba czasu. Zeby osiagnac rzeczy niemozliwe potrzeba go troche wiecej.

    Offline Eryk1983S

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 188
    • Piwa: 3
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #28 dnia: Sierpnia 01, 2012, 15:05:45 »
    Sama kawaleria? Gorzej jak przyjdzie robic zamek obsadzony rhodokami albo nordyckimi huskarlami. Na bardzo górzystym terenie też nie zazdroszczę. Niemniej jednak w innych warunkach można tym zamiatac.

    Piszesz, że moje taktyki skutkowały, gdy miałeś słabszą armię. Tym bardziej będą skutkowac przy mocniejszej drużynie. Wypakowani wojownicy nie zwalniają nas od myślenia i dowodzenia.

    Twój patent zakłada, że wszystko się uda, tj. skoordynujesz uderzenie nielicznej piechoty z liczną kawalerią. Pomylisz się w wyliczeniach, koniki nie zdążą i piechota umiera. Oczywiście można wyjśc z założenia "To tylko rekruci lub inne cieniasy", ale to nasi rekruci i nasze cieniasy. Ambicja każe przynajmniej starac się pozwolic im przeżyc bitwę. Pocieszenie "To wojna i ludzie muszą ginąc" działa tylko wtedy, gdy naprawdę nie mogliśmy zrobic nic, by żołnierze przeżyli. Sam zresztą zauważasz, że strat chcemy uniknąc.

    Pierwszą zasadą każdej taktyki jest "Uderzac silniejszym na słabszego". Ogólnie przeciwnik może miec przewagę, ale my musimy zrobic tak, by w danym miejscu jej nie miał. Innymi słowy zamiast jednej dużej młócki doprowadzamy do kilku mniejszych starc i w każdym z nich mamy przewagę. Tyle teorii (z wykonaniem bywa różnie, bo przeciwnik też do tego dąży), a przenosząc to na konkretny przypadek: uderzając słabą piechotą na silniejszego wroga skazujemy naszych na śmierc; nasi piechurzy muszą się modlic, byśmy zdążyli z odsieczą; jeśli nie zdążymy, walczą w starciu, w którym nie przeważają, a więc gramy nietaktycznie.

    Na szczęście system wymaga tylko jednej dokręconej śrubki i będzie działał bez zarzutu. Piechotę można wysłac do ataku, ale kawalerią huknąc od tyłu tuż przed starciem. Wróg też zgłupieje: częśc się do nas odwróci, a częśc nie, a więc podzieli się uwaga przeciwnika. W nieskoncentrowanych na kawalerii wrogach łatwiej wjechac konnicą. Piechota doskoczy trochę później i też będzie miała łatwiej, bo nie wszyscy wrogowie się nimi zajmą. Byc może nawet nikt, bo wszyscy już zajmą się kawalerią. Efekt ten sam, bo zakleszczyliśmy przeciwnika, a nasza mocna formacja wzięła na siebie pierwsze uderzenie (prawdopodobnie bez strat lub z minimalnymi, bo konnego nie tak łatwo zabic jak piechura lub rekruta). Słabsze jednostki biją po prostu wroga po plecach. Tyle potrafią.

    Na koniec wyjaśnienie: opisany przeze mnie patent też polega na dokładnym wyliczeniu czasu, ale różnica jest taka, że centrum i dwa skrzydła mają mniej więcej równe siły. Także nawet, jak któryś z elementów się spóźni, to walczący dadzą sobie radę.

    Offline LeperMessiah

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 402
    • Piwa: 16
    • Como estais amigos ?
    Odp: Rozkazy :)
    « Odpowiedź #29 dnia: Sierpnia 01, 2012, 20:10:34 »
    Eryk - podziwiam Cię za tą niezniszczalną chęć pomocy w postaci bardzo długich postów, naprawdę  ;)
    Żeby nie było offtopu. Moja taktyka to taka jaką w ost. poście opisał eryk. Jako że 85 % mego wojska to kawaleria  to piechocie każę atakować i tuż przed starciem uderzam konnicą od tyłu lub z boku.
    Terror, terror leci przez wieś. Ścigani czy ścigający? Szaleni i okrutni z wściekłości czy ze strachu? Przelecą,
    nie wstrzymując koni? Czy też rozjarzy się za chwilę noc ogniem gorejących strzech?
    Cicho, cicho, dzieci...
    Mamo, czy to demony? Czy to Dziki Gon? Zmory z piekła rodem? Mamo, mamo!
    Cicho, cicho, dzieci. To nie demony, nie diabły...
    Gorzej.
    To ludzie