Od miesiąca cisza, ale wg mnie nikt nie dał wyczerpującej odpowiedzi, a że forum raz mi pomogło, to też podzielę się doświadczeniami.
Ad. 1 Oblężenia:
a) Obrona:Jak już przedmówca stwierdził, najważniejsze to umieścić wszystkie
jednostki niestrzelające w miejscach, gdzie wróg może się wedrzeć za mury. Do tego polecam rozkaz "Zgrupuj szyk". Dlaczego? Każda taktyka polega na tym, żebyś
w danym momencie i miejscu miał przewagę, mimo iż
ogólnie przeważa wróg :) Po polsku: co z tego, że wroga jest więcej, skoro czekają oni na drabinie na swoją kolej, a jeden-dwóch wchodzących dostaje się pod 4-5 ostrzy obrońców.
Co do
strzelców, mogą zostać na miejscach, ale jeśli zamek ma wieżyczki strzeleckie (a pewnie ma, chyba że po pijaku budowali), to umieściłbym towarzystwo strzelające właśnie tam. Do tego rozkaz "Wstrzymac ogień" i cofnąc ich od murów. Dlaczego? Nie marnujmy pocisków na wroga stojącego daleko. To on musi przyjśc do nas, my mamy czas. Inaczej postępujemy tylko, jeśli wróg ma przewagę ognia i zaczyna nas kosic na odległośc, ale z reguły tak nie jest, bo piechota stoi zasłonięta tarczami, a odsłonięci strzelcy nie stoją przy samym murze. Dopiero gdy napastnicy zbliżą się do drabiny albo machina oblężnicza do murów, strzelcy podchodzą do muru i zaczynają napierdzielac. Efekt jest lepszy, bo strzały lecą z bliska. Do tego ostrzał pada nie z przodu, a z boku, więc wróg nie da rady chronic się tarczami (dla zwiększenia tego efektu można wydzielic dwie grupy strzelców w panelu drużyny: klasy jednostki "Strzelcy 1" i "Strzelcy 2"; rozmieszczamy te grupy na dwóch różnych wieżyczkach dookoła drabiny). Piechota trzyma napastników w jednym miejscu, więc łatwo strącac cele. Jeśli samemu jest się strzelcem, można się bawic w snajpera i kosic najlepsze jednostki strzałami między oczy :)
b) Szturm: (bo to Cię bardziej interesowało)
Pojawiły się dwie różne wersje ataku:
- wystrzelanie przeciwnika i wejście na gotowe
- wbicie się do środka i pozamiatanie go.
Oba są dobre, ale cytując
"Sztukę Wojny" Sun Tzu:
"Jeśli znasz siebie i znasz swojego wroga, nie musisz obawiac się wyniku setek bitew". Przed każdym starciem wskazana jest więc analiza swoich sił i przeciwnika. I tak:
- jeśli w obleganej twierdzy jest dużo piechurów, a mało strzelców, a nasze proporcje przedstawiają się odwrotnie (=mamy przewagę na dystans), nie ma co się pchac od razu, tylko wręcz trzeba korzystac z przewagi i rozstrzelac wrogów, póki starczy amunicji; do tego wskazana wyżej formacja: piechota przed strzelców, bo piechota stoi za tarczami, ale wroga i tak kusi, by do nich strzelac;
- jeśli w obleganej twierdzy jest wielu łuczników, a mało piechoty, to przeciwnie: nie dajmy im za długo postrzelac; strzelcy są słabsi w walce w zwarciu, więc im szybciej nasza ciężka piechota tam wpadnie, tym lepiej; wróg zajmie się obroną i nie będzie do nas strzelał; strzelcy robią wtedy tylko za wsparcie - najpierw z zewnątrz, potem z drabiny, a potem z muru ostrzeliwują dziedziniec.
Przy tym należy jeszcze uważac na kontrataki przeciwnika, gdy przyjdzie mu wsparcie, a naszych szturmowców zostanie mało. Nie pchajmy się wtedy za bardzo w przód, bo jak kontratak wbije się w naszych strzelców, to poniesiemy niepotrzebne straty. Resztkę piechoty zostawmy do obrony trudnego do przejścia miejsca (np. schody) i czekajmy na wsparcie (wiem, przyjdzie po poniesieniu przez nas strat, ale o to już kontratak zadba; ważne, żeby bili piechotę, nie strzelców, bo piechota dłużej się pobroni i więcej szkód narobi wrogowi w zwarciu).
PS: Jak bierzesz udział w kampanii marszałka, to udostępniasz mu też swoje wojsko (tzn. sam nim dowodzisz, ale na dupie siedziec nie mogą). Przynajmniej ja nigdy opcji "Atakuj samemu" nie widziałem.
Ad. 2 Bitwa:Tu można dużo pisac, bo bitwa bitwie nierówna: teren, nasze siły, przeciwnik itd.
Na początku odrzucę koncepcję wysyłania mięsa armatniego wrogowi na podpuchę, chyba że ktoś lubi słuchac marudzenia NPC-ów "Kapitanie, nie zamieniajmy każdej bitwy w rzeź". No i dla naszej ambicji: Dobry dowódca nie posyła swych wiernych żołnierzy do piachu.
Piszesz, że grasz Swadią. Niemniej jednak odradzam ograniczania swej armii tylko do jednej nacji. Ja wiem, że spada morale np. Nordów, jeśli mamy z nimi wojnę, ale wtedy Nordów do garnizonu (piszesz, żeś wasal, to masz taką możliwośc), a zastępujesz kimś innym (chociaż huskarlów akurat ciężko zastąpic ;) ). Bodajże Lezalit i może też inny NPC podczas podróży wspominał o czasach Cesarstwa Calradii, gdy armia składała się z 6 narodów? Tam gośc opisał, która formacja z danej frakcji do czego się najlepiej nadaje, np. Nordowie do szturmu, Rhodocy mają świetną piechotę defensywną na kawalerię i dobrych strzelców, Vaegirowie mają kawalerię na plus i strzelców, ale piechota to lamerzy, podobnie Sarranidzi. Swadia to najlepsze kawaleria w grze jak dla mnie, strzelcy i piechota dają radę, ale są lepsi.
Ogólnie polecam odejśc od podziału domyślnego piechota-strzelcy-kawaleria i tworzyc po dwie grupy każdej formacji (no, ja mam 1 strzelców; 2 piechoty i 1-2 kawalerii).
W każdym razie skoro już grasz Swadią i masz dużo ciężkiej jazdy, to podrzucę Ci dwie podpowiedzi, ale mogą się nie sprawdzic, bo nie wiem, z kim akurat walczysz:
- Jeśli Twoim
przeciwnikiem są Nordowie lub Rhodocy (kraje bez kawalerii), fajnie miec dużą liczbę strzelców. Dobrze kombinujesz z tym ustawieniem się na wzgórzu (kolejna mądrośc pana Sun Tzu: "Jeśli wróg schodzi w dół - nie przeszkadzaj mu. Jeśli chce wejśc na górę - przeszkadzaj mu"). Tam zostaw strzelców i jedną grupę piechoty, by zatrzymała uderzenie. Druga grupa piechoty powinna powędrowac na skrzydło, podobnie kawaleria (na przeciwległe). Stoisz sobie na innym pagórku i obserwujesz, jak strzelcy koszą biegnącego przeciwnika (w przypadku huskarlów ich nie zabiją, ale osłabią; w przypadku Rhodoków uwaga, bo oni też groźnie strzelają). Wszystkie formacje trzymamy rozproszone, ale pamiętajmy zgrupowac je, gdy wróg się zbliży (gdy walczymy w zwarciu, lepiej miec kolegę blisko - może sieknie gościowi, z którym nie dajemy sobie rady). Ogólny plan to wciągnąc wroga w pułapkę między trzy formacje i zaatakowac z obu skrzydeł. Jeśli jednak komputer odkryje podstęp i zaatakuje najpierw nasze skrzydło, musimy to skrzydło wycofac. To nasz komfort, bo oni biegają, a nasi strzelcy cały czas naparzają. Jeśli wróg atakuje skrzydło piechoty, piechotę cofamy, a kawalerią wjeżdżamy wrogowi w plecy po czym piechota atakuje. Jeśli wróg atakuje skrzydło jazdy, po prostu odskakujemy, bo mamy przewagę prędkości, a oni tylko biegają za nami zgarniając strzały w plecy.
Ogólna zasada: ZABIEGAĆ PRZECIWNIKA POD OGNIEM NASZYCH STRZAŁ, ZANIM UDERZYMY KAWALERIĄ. Inaczej rhodocka piechota albo huskarlowie mogą pozamiatac naszą jazdę, która nie przebije się przez ich formację.
Małe uzupełnienie: Jeśli to przeciwnik ma przewagę strzelców, to nie możemy zwlekac z atakiem, bo czas działa na naszą niekorzyśc. Szybkie krążenie kawalerią dookoła przeciwnika skupia ostrzał na nas odciążając strzelców i piechotę, ale mimo wszystko ryzyko strat istnieje. Należy więc wyjśc piechotą na spotkanie wrogowi (luźny szyk, zgrupowac dopiero tuż przed zbliżeniem) i JEDNOCZEŚNIE uderzyc kawalerią, by zamknąc wroga w kleszczach. Uderzenia kawalerią można przeprowadzac przed kontaktem piechoty z wrogiem, jeśli mamy pewnośc, że się przebijemy. Uderzamy i przejeżdżamy po nich, nie zatrzymujemy się, by walczyc! Dlatego najlepiej uderzac w kuszników, bo sierżanci mogą nas zatrzymac i rozsiekac. Nimi niech się zajmie piechota, a kawaleria w tym czasie niech uderza wrogowi w plecy.
- Jeśli przeciwnikiem są
Sarranidzi lub Vaegirowie, czyli kraje z dobrą kawalerią i strzelcami i lekką piechotą (szybko biega, szybko umiera), sytuacja się komplikuje. Ich jazda może również szybko w nas uderzyć nie pozwalając na takie szachy jak opisałem wyżej. Ustawienie może byc takie samo, jak powyżej albo nawet wszystkie jednostki piesze na wzgórzu w jednym miejscu. Swadia nie ma strzelającej kawalerii, ale jeśli zrekrutujemy kilku Khergitów, można pokrążyc dookoła wroga i go podenerwowac strzałami. Zresztą i tak dobrze jest uderzyc jako pierwszym. Kawaleria wroga podchodzi równo z piechotą (osłona) i szturmuje dopiero pod sam koniec. Jeśli uderzymy kawalerią w skrzydło piechoty, rozbijemy wrogowi nieco szyki. Ważne, by po rozkazie "Do ataku" zaraz dac "Za mną", by nasi zrywali kontakt. Przewaga konia to prędkośc i masa: nie ma co walczyc z piechotą na stojąco, bo im tylko o to chodzi (jeśli w bitwach też jesteś kusznikiem, to akurat musisz dac kawalerii rozkaz ucieczki na dany punkt w panelu dowodzenia, potem znowu "Do ataku"). Prawdopodobnie jazda wroga rzuci się za naszą kawalerią nie atakując wzgórza ze strzelcami. Aha, jeśli już dojdzie do walki kawalerii z piechotą wroga w zwarciu, to koniecznie rzucic jedną grupę piechoty do pomocy. Drugą zostawic przy strzelcach, by ktoś zatrzymał szarżę wrogiej jazdy. Koniecznie zgrupowac szyk na nowo.
- W końcu
Khergici czyli kraj bez piechoty, a jeźdźcy są o wiele szybsi niż swadiańscy. Musimy wykorzystac przewagę pancerza. Oni uciekają i biorą nas na dystans, ale spoko, bo ich strzałki są słabe na nasze zbroje. Tu jedna zasada: JEDNOSTKI PIESZE SIĘ NIE RUSZAJĄ. Skoro jazda ma trudności z dogonieniem wroga, to piechota tym bardziej. Można uformowac jeden szyk jak wyżej, można też strzelców i dwie grupy piechoty ustawic w 3 różnych miejscach blisko siebie. Strzelcy powinni samodzielnie powalic lekkiego khergickiego jeźdźca. Zgrupowany szyk to jedyna szansa, że Khergit uciekając przed naszą jazdą odbije się od spisy piechura, a piechota go z łatwością rozsieka. Oni co prawda strzelają, ale nasi strzelcy też. Chodzi o to, by ta lekka jazda miała utrudnione manewrowanie między drzewami, wzgórzami i naszą piechotą/strzelcami. Jeśli siedzimy na koniu, pamiętajmy o skokach przez naszą piechotę :)
Dodano w edycji: Normalnie w walce kawalerii z kawalerią unikam frontalnego ataku, by nie nabic się na lancę, a po uderzeniu z boku odskakuję, by uderzyc znowu. Z Khergitami można jednak śmiało sieknąc ich już na samym początku bitwy od przodu lub z lekkiego skosu (nadal uważając na lancę). Nie musimy zrywac kontaktu od razu, bo ich futerka nie uratują ich przed naszą bronią, a oni nam zbroi tak łatwo nie przebiją. Oni są szybsi, więc to im zależy na zerwaniu kontaktu. My mamy zwarty szyk i blokujemy ich żołnierzy podrzynając im gardła.- No i ostatnia sytuacja, gdy
przeciwnik umocnił się, np. na wzgórzu, i ani myśli nas atakowac. Jeśli teren jest pagórkowaty, należy pod osłoną górek podejśc wszelkimi oddziałami jak najbliżej - najlepiej z różnych stron. W pewnym momencie musimy skoordynowac atak. Strzelcy wychodzą na wzgórze rozproszeni (i tak są daleko od wroga, więc nie grozi im kontratak, bo zaraz przeciwnik będzie miał inne zmartwienia). Natychmiast atak rozproszoną piechotą, a zgrupowac szyk należy dopiero, gdy piechurzy zaczną się zbliżac albo będzie groził kontratak kawalerii. Jazda powinna jak najszybciej zaatakowac obronę, tzn. zaczepic i odskoczyc, a totalnie zaatakowac dopiero wtedy, gdy piechota będzie blisko. Pierwsza zaczepka służy temu, by wrodzy strzelcy nie naparzali swobodnie do naszych szturmowców.
Ok, dużo tego wyszło, ale może ktoś lubi czytac i komuś to pomoże :)